Zeeman: Jumbo-Visma’s crucial Angliru mistake

Jumbo-Visma, Zespół profesjonalnej kolarstwo szosowego, był świadkiem napięć wewnątrz podczas brutalnego etapu Alto de L’Angliru w Vuelta a España. Prawdziwy lider zespołu, zmuszony do pozostawienia w tyle na stromych zboczach podjazdu, zeszł w cień przed silniejszymi rywalami. Co się naprawdę wydarzyło na górze? Jak to wpłynie na dalszy przebieg dutego wyścigu? Odpowiedzi na te pytania są fascynujące.

Jumbo-Visma directeur sportif Merijn Zeeman ukrył napięcia wewnątrz zespołu, które pojawiły się na etapie Alto de L’Angliru w Vuelta a España, przyznając, że trzej liderzy zespołu „powinni byli trzymać się razem” podczas brutalnej wspinaczki na szczyt unikaj wszelkich napięć dotyczących przywództwa zespołu i tego, kto powinien wygrać Vueltę.

Etap ten był dziewiątym dniem, w którym Sepp Kuss grał w czerwonej koszulce lidera, ale na stromych zboczach asturyjskiego podjazdu został pozostawiony w tyle, gdy Primož Roglič nacierał dalej, a za nim Jonas Vingegaard.

W tym czasie, gdy Vingegaard był na osiem sekund od prowadzenia, wszystkie drużyny zaprzeczyły jakimkolwiek napięciom ani rywalizacji, twierdząc, że trio mogło swobodnie ścigać się między sobą.

Jednak Zeeman przyznaje teraz, że pozostawienie ewentualnego zwycięzcy Vuelty Kussa na finiszu szczytu było błędem.

„Wszystko znowu poszło tak, jak chcieliśmy. Zostało nas trzech i właściwie to był moment, w którym nie wszystko poszło dobrze” – powiedział Zeeman w podcaście Met Open Vizier, według WielerFlits.

„Sepp w pewnym momencie nie był w stanie dotrzymać kroku Primožowi i Jonasowi. Potem nie było już pracy zespołowej.

„Wszystko, co wydarzyło się do tego momentu, było pracą zespołową, ale na Angliru powinni byli trzymać się razem. Atakowanie, aby zmusić innych jeźdźców do pracy, to coś innego niż atakowanie siebie nawzajem.

„Powinienem od razu dodać, że kiedy jedziesz pod górę na wzniesieniach do 20%, ścigasz się z tętnem 200, więc nie możesz oczekiwać, że ci goście będą myśleć jasno”.

Ostatecznie Kuss przetrwał w czerwonej koszulce, a następnego dnia na etapie do La Cruz de Linares trzej kolarze stanowili zjednoczony front w obliczu powszechnego zamieszania i krytyki. Roglič i Vingegaard poprowadzili Kussa na ostatni podjazd, porzucając dotychczasowy styl wyścigów „darmowy dla wszystkich”.

Zeeman powiedział, że zespół zebrał się wieczorem po etapie w Angliru, a kolarze mogli wyrazić swoje opinie na temat tego, co się stało. porozumienie zakładało poparcie Kussa, zostało odrzucone, ale nie jednomyślnie.

„Sposób, w jaki zbudowaliśmy cały zespół, polega na tym, że pytasz ludzi od dołu do góry – jak na to patrzysz?” Zeeman wyjaśnił.

„Wyraź swoją opinię i rozmawiajcie ze sobą, a nie o sobie nawzajem. Zaczęliśmy to w 2016 lub 2017 roku i stamtąd powstał mocny fundament, czyli kultura. W zasadzie na tym zbudowano nasz zespół.

„Kolarstwo jest dla nas sportem zespołowym, a nie indywidualnym” – dodał. „Tego wieczoru zebrałem wszystkich mężczyzn przy jednym stole. Rozmawiałem wcześniej z Jonasem, Seppem i Primožem i wysłuchałem ich opinii.

„Ale potem zebrałem ośmiu dorosłych mężczyzn i powiedziałem: «Chłopaki, to właśnie się dzisiaj wydarzyło. Mam na ten temat swoje przemyślenia, ale myślę, że o wiele ważniejsze jest to, co ty myślisz.»”.

Zeeman ujawnił, że większość zespołu – wszyscy kolarze z wyjątkiem Rogliča – zgodziła się, że Kuss powinien być jedynym liderem ze wsparciem zespołu aż do Madrytu. Jednak Słoweniec, który w przyszłym roku będzie jeździł w barwach Bora-Hansgrohe, zaakceptował decyzję i stanął za Kussem.

„Co teraz reprezentujemy? Kim właściwie jesteśmy? Siedmiu zawodników zgodziło się, że (zwycięstwo Kussa) musi być ostatecznym rezultatem” – powiedział Zeeman.

„Primož miał z tym większe trudności, ale się zgodził. Było to również spowodowane tym, że jego koledzy z drużyny tak stanowczo to podkreślali. Na koniec powiedział: «Sepp musi wygrać i możesz na mnie liczyć»”.