Zakręty i emocje finału Tour de France Femmes 2024 na Alpe d’Huez

Nie ma chyba podjazdu bardziej ikonicznego niż Alpe d’Huez. Przez lata pełnił on ważną rolę w historii kolarstwa, a teraz, podczas Tour de France Femmes w 2024 roku, zostanie napisany kolejny rozdział. To nie tylko trudny odcinek podjazdu, ale także symbol wielkich zwycięstw i heroicznych wysiłków. Przyszłoroczny etap na Alpe d’Huez obiecuje być prawdziwym sprawdzianem wytrzymałości i umiejętności wspinaczkowych dla najlepszych zawodniczek świata.

Nawet jeśli pozbędziesz się fanfar i tłumów w dniu wyścigu, droga w górę Alpe d’Huez wydaje się echem opowieści o niektórych z najbardziej pamiętnych bitew w historii kolarstwa, a w niedzielę 18 sierpnia 2024 r. odbędzie się Tour de France Femmes to kolejny odrębny rozdział.

Podjazd z 21 słynnymi zakrętami, na którym toczy się wiele emocjonujących bitew w ramach męskiego Tour de France, usiany drogowskazami odliczającymi czas do szczytu, to coś więcej niż tylko wyznacznik stale rosnącej wysokości, ale także hołd złożony zwycięzcom etapów, które rozgrywane na stokach o długości 13,8 km w Alpach. Nazwiska, które zapracowały sobie na miejsce na tych zakrętach od czasu, gdy wspinaczka pojawiła się po raz pierwszy podczas Tour de France w 1952 r., stając się pierwszym finiszem wyścigu na szczycie góry, to między innymi Fausto Coppi, Bernard Hinault, Marco Pantani, Thibaut Pinot, Geraint Thomas a ostatnio Tom Pidcock.

Ta historia oznacza, że ​​włączenie Alpe d’Huez dodaje kolejną warstwę do budującej mistykę najnowszego wcielenia wyścigu kobiet, Tour de France Femmes. Wydarzenie to miało miejsce po tym, jak wydarzenie obejmowało nieubłagany Col du Tourmalet w 2023 r. – gdzie Demi Vollering odjechała, by zdobyć dramatyczny etap królowej i żółtą koszulkę – oraz połączone wyzwanie na szutrze i nachyleniu na La Super Planche des Belles Filles w pierwszej edycji w 2022 r., wygrana przez emerytowaną Annemiek van Vleuten.

Nie jest to jednak pierwszy raz, kiedy Alpe d’Huez bierze udział w wyścigu kobiet o kolor żółty. Podjazd wijący się z Bourg d’Oisans był przez dziesięciolecia zaliczany do różnych wcieleń wyścigu kobiet, od oficjalnego Tour de France kobiet, który trwał od 1984 do 1989 r., po Tour Cycliste Féminin i Grande Boucle Féminine Internationale, który ostatni raz odbył się w 2009 roku.

Szczegóły tych dawnych bitew na legendarnej górze mogły nie przyciągnąć dużej uwagi całego świata, jednak w świetle reflektorów Tour de France Femmes zwróciło uwagę na sport, który zmieni się w 2024 roku.

Podczas pierwszej edycji Tour de France Femmes w 2022 r. wyścig odbył się w Wogezach, gdzie odbyły się kluczowe etapy wspinaczkowe, a następnie w 2023 r. dotarł do Pirenejów i w górę Col du Tourmalet. Trasa Tour de France Femmes 2024 będzie przebiegać przez po raz pierwszy ścigam się w Alpach, ale dotarcie tam jest dość nietypową drogą.

Ośmioetapowy i siedmidniowy wyścig o długości 946,3 km, który odbędzie się w dniach 12–18 sierpnia, będzie przebiegał od startu w Rotterdamie, następnie przez Belgię, aż do Francji na 5. etapie, a następnie będzie zmierzał w stronę mety na szczycie przez ostatnie dwa etapy .

Pierwszy dzień w górach przypada na 7. etap, który obejmuje 167 km przewyższeń i 3100 m przewyższeń, kończący się na szczycie Le Grand-Bornand, a ostatnia meta wyścigu znajduje się na 8. etapie na szczycie Alpe d’Huez.

Wspinaczka

Alpe d’Huez, rozpatrywany osobno, może nie być jednym z najpotężniejszych podjazdów w historii wyścigu. W końcu nie ma tu odcinków żwirowych ani stromych zboczy sięgających 20% La Super Planche des Belles Filles i nie dorównuje 17-kilometrowej długości Col du Tourmalet. Jednak podjazd zawsze obejmował znacznie więcej niż tylko 13,8 km przy średnim nachyleniu 8,1%.

Historię wspinaczki podkreślają dramatyczne serie spinek do włosów, hałaśliwy tłum i, co ważne, dramat i podjazdy, które rozegrały się już wcześniej na etapie.

Zanim 8. etap dobiegnie końca na 21 serpentynach, trasa o długości 150 km i przewyższeniu 3900 m zejdzie z Le Grand-Bornand i przemierzy Col de Tamié (9,5 km przy 4%), jeszcze zanim osiągnięty zostanie próg 30 km.

Następnie następuje stosunkowo płaski odcinek o długości ponad 40 kilometrów, zanim wyścig dotrze do Col du Glandon (19,7 km, nachylenie 7,2%) i najwyższego punktu dnia na wysokości 1924 m w pobliżu 100 km etapu. Po przejechaniu przez położone w dolinie Bourg d’Oisans należy udać się na końcowy podjazd, na którym żółta koszulka Tour de France Femmes zostanie zdobyta przez trzeciego zwycięzcę wyścigu.

Najpierw jednak trzeba pokonać 21 zakrętów. Choć cykloturyści mogą cieszyć się numerowanymi tabliczkami z uroczym wizerunkiem świstaków i hołdem złożonym byłym zwycięzcom w dniu wyścigu, zginą w tłumie i wszechogarniającym wysiłku, jaki czołowi zawodnicy włożą, aby zapewnić jak najlepszy wynik w wyścigu największy na świecie wyścig rowerowy.

Początek nie jest łatwy, pierwsze dwa kilometry charakteryzują się nachyleniem przekraczającym 10% przez pierwsze pięć zakrętów, po czym następuje łagodne złagodzenie w miarę przechodzenia przez wioskę Le Garde z nachyleniem wahającym się od 9% do 7,5% aż do punktu, w którym znajduje się pozostało nieco ponad 5 km.

Krótka przerwa w wiosce na kilometrze z nachyleniem 6,5% wkrótce ustępuje miejsca jednemu z najtrudniejszych odcinków podjazdu na 11,5%. Ostatnie trzy kilometry pod względem nachylenia są najłatwiejsze do podjazdu – z nachyleniem około 5% – ale dla wielu prawdopodobnie będą najtrudniejszym z 946-kilometrowego dystansu pomiędzy nagromadzonym zmęczeniem a najwyższą stawką.

Stawka

Demi Vollering (SD Worx) w 2023 r. zdobyła żółty kolor. Czy uda jej się to powtórzyć w Alpe d’Huez? (Zdjęcie: Getty Images)

Wszystko jest do zdobycia na Alpe d’Huez, gdy będzie to ostatni podjazd na ostatnim etapie Tour de France Femmes 2024. Istnieje duża szansa, że ​​na trudnych trasach przedostatniego dnia, czyli na szczycie Le Grand-Bornand, pojawiły się wyraźne luki. Mimo to, biorąc pod uwagę tak dużo wspinaczki na ostatnich 150 km wyścigu w niedzielę, 18 sierpnia, nikt nie będzie miał szansy spocząć na laurach, dopóki nie przekroczy linii mety na otwartych przestrzeniach szczytu Alpe d’Huez.

Nie tylko sam etap jest brutalny, ale biorąc pod uwagę tydzień ścigania się w nogach i tuż przed nim Igrzyska Olimpijskie w Paryżu, nie wiadomo, jakie spustoszenie może spowodować nagromadzone zmęczenie. To będzie prawdziwy sprawdzian wytrzymałości i umiejętności wspinaczkowych.

Jest jeszcze wiele do zrobienia, zanim odbędą się wyścigi, ale głównym faworytem do ponownego zdobycia żółtego koloru jest bez wątpienia zwyciężczyni roku 2023, Demi Vollering, która jest również otoczona potężnym zespołem SD Worx. Kasia Niewiadoma (Canyon-SRAM) jest prawdopodobną potencjalną pretendentką, a wspinaczkowe umiejętności Juliette Labous, Ashleigh Moolman Pasio (AG Insurance-Soudal-QuickStep) i Juliette Labous (dsm-firmenich) powinny zwiększyć szanse trio na powrót -koniec szczytu.