Wyścig Paryż-Nicea: Santiago Buitrago wyprzedza Luke’a Plappa i wygrywa etap 4 na Mont Brouilly

„Wyścig w Paryżu: niesamowity etap 4 zakończony triumfem Santiago Buitrago z Bahrain Victorious. To było widowiskowe wydarzenie, które przyciągnęło uwagę kibiców na całym świecie. Sprawdź, co wydarzyło się na trasie od Chalon-sur-Saone do Mont Brouilly w tym porywającym artykule!”

Santiago Buitrago (Bahrain Victorious) w pojedynkę zwyciężył na 4. etapie wyścigu Paryż-Nicea na szczycie Mont Brouilly, a Luke Plapp (Jayco-AlUla) utrzymał drugie miejsce i przeniósł się do żółtej koszulki jako lider wyścigu.

Oczekiwano, że wyścig przez Beaujolais zakończy się wyraźnym starciem pomiędzy Remco Evenepoelem (Soudal-QuickStep) a Primožem Rogličem (Bora-Hansgrohe). Zamiast tego do ogólnego obrazu tego wyścigu dodano więcej odcieni niuansów, ponieważ Buitrago i Plapp skradły faworytom w finale.

W typowo zimne i wilgotne popołudnie Paryż-Nicea Plapp zainicjował coś, co okazało się zwycięskim posunięciem, gdy wyprzedził grupę w żółtych koszulkach na przedostatnim podjeździe Col du Fût d’Avenas, a Buitrago zbliżył się do niego na krótko przed szczyt, a do końca pozostały 22 km.

W tym momencie para miała zaledwie kilkanaście sekund przewagi nad ścigającymi, ale do 3-kilometrowego dystansu do mety na Mont Brouilly zabrakło im 40 sekund po czymś w rodzaju impasu w grupie żółtych koszulek.

Evenepoel zlecił swojemu koledze z drużyny Soudal-QuickStep, Ilanowi Van Wilderowi, pracę w połowie podjazdu, a mistrz Belgii później dwukrotnie przyspieszył, ale te wysiłki nie wystarczyły, aby przywrócić obu liderów.

Buitrago wyprzedził Plappa, mając przed sobą 1,3 km podjazdu, ale mistrz Australii mądrze zarządzał swoimi zasobami na górnych podjazdach i wrócił do domu ze stratą zaledwie 10 sekund na drugim miejscu.

Evenepoel kopnął z dystansu, ale do ostatniej sekundy bonusowych dobiegł Matthias Skjelmose (Lidl-Trek), który z czasem 37 sekund zajął trzecie miejsce.

Z tyłu Egan Bernal (Ineos Grenadiers) i Roglič stracili kilka sekund do Belga na ostatnich metrach, a nocny lider Brandon McNulty (UAE Team Emirates) musiał zadowolić się 10. miejscem ze stratą 46 sekund.

W klasyfikacji generalnej Plapp ma 13 sekund przewagi nad Buitrago, McNulty jest trzeci ze stratą 27 sekund, a Evenepoel awansuje na piąte miejsce ze stratą 30 sekund do żółtej koszulki.

„Nie spodziewałem się tego dzisiaj, ale przyjechałem w fantastycznej kondycji i kiedy zobaczyłem, że Roglic zwolnił tempo na podjeździe, zdecydowałem się spróbować” – powiedział Buitrago. „Ostatecznie nigdy nie wiesz, jak się sprawy potoczą. Jestem bardzo zadowolony z dzisiejszego zwycięstwa.”

Buitrago i Plapp plasują się teraz zdecydowanie wśród pretendentów do ostatecznego zwycięstwa w klasyfikacji generalnej, między innymi dlatego, że prognoza opadów śniegu na weekend podała w wątpliwość co do sobotniego kluczowego zakończenia szczytu w Auron.

Kiedy Evenepoel zyskał sześć dodatkowych sekund podczas sprintu pośredniego na 32 km przed końcem, wyglądało na to, że na Mont Brouilly znajdzie się w niewielkiej odległości od żółtej koszulki. Po finiszu przyznał, że był rozczarowany tym, jak bezwładność drużyn faworytów pozwoliła Plappowi i Buitrago ukraść marsz.

„Niektóre taktyki Zjednoczonych Emiratów Arabskich były trochę dziwne, tak nagle pozwolić chłopakom odejść” – powiedział Evenepoel, chociaż przyspieszenie wykonane przez jego kolegę z drużyny, Louisa Vervaeke, ostatecznie przyspieszyło atak Plappa na Fût d’Avenas.

Będziemy musieli usiąść i dobrze przemyśleć taktykę. Nie chcę nikogo winić, ale dla wszystkich było to trochę niefortunne. Nikt nie jest zadowolony, że dwóch silnych kolarzy zajmuje 40 sekund nie wiadomo skąd.

Po zwycięstwie we wtorkowej jeździe drużynowej na czas Zjednoczone Emiraty Arabskie miały czterech kolarzy na czele rankingów, ale Finn Fisher-Black i Jay Vine odpadli po pracy na rzecz McNulty’ego i João Almeidy.

„To był brudny dzień ze względu na pogodę i drogi, więc ustawienie było ważne” – powiedział McNulty. „Próbowaliśmy wycofać Buitrago i Plappa, mając samego Jaya (Vine’a). Poczułem się lepiej, niż się spodziewałem. Biorąc pod uwagę, że byłem chory po Zjednoczonych Emiratach Arabskich, byłem całkiem zadowolony ze swojego stanu.”

Jak to się rozwinęło

Na starcie w Chalon-sur-Saône Evenepoel ponownie znalazł się w centrum uwagi, omawiając decyzję UCI o zakazie używania jego kasku do jazdy na czas „Head Sock” i wyjaśniając swoje uwagi na temat byłego kolegi z drużyny Tima Declercqa po wczorajszej jeździe drużynowej na czas.

Tymczasem dla innego młodego Belga ten wysiłek oznaczał koniec Paryża–Nicei. Arnaud De Lie (Lotto-Dstny), wciąż cierpiący po zeszłotygodniowym wypadku na torze Le Samyn, w środę nie wystartował, podobnie jak jego rodak Oliver Naesen (Decathlon-AG2R La Mondiale).

Gdy wyścig się rozpoczął, inny mężczyzna mający plany na klasykę zaczął mieć trudności, a wyraźnie chory Michael Matthews (Jayco-AlUla) zrezygnował po gorączkowej godzinie otwarcia wyścigu.

W tym momencie wczesna przerwa dnia już się ukształtowała, a Jasper De Buyst (Lotto-Dstny), Stefan Bissegger (EF Education-EasyPost), Christian Scaroni (Astana Qazaqstan) i Mathieu Burgaudeau (TotalEnergys) wypracowali sobie przewagę po kategorii 2 Côte du Mont-Saint-Vincent.

Kwartet nawiązał przyzwoity, działający sojusz, zdobywając maksymalną przewagę zaledwie cztery minuty, zanim skład ZEA Team Emirates, na którego czele stoi lider wyścigu McNulty, na dobre zabrał się za sprawy policyjne na czele peletonu.

Szybkie tempo i nierówny teren Beaujolais sprawiły, że przewaga do przerwy stopniowo malała po Col de Boubo i Côte de Vauxrenard, a posiłki zapewnione przez Bora-Hansgrohe na czele grupy wyraźnie wskazywały ambicje Rogliča. „Każdy dzień jest dniem GC, co” – na początku wzruszył ramionami.

Przerwa ostatecznie rozdzieliła się na Col de Durbize kategorii 2, gdzie Scaroni jechał sam, ale peleton szybko się zbliżał, zanim wyścig osiągnął pierwszy z dwóch podjazdów na Mont Brouilly.

Rzeczywiście, grupa rozdzieliła się na zejściu z Mont Brouilly pod naciskiem Bory, a wśród tych, którzy na krótko zostali złapani, znalazł się João Almeida, a intensywność trwała aż do sprintu pośredniego w Régnié-Durette na 32 km przed metą, gdzie Evenepoel pokonał Rogliča i Laurence’a Pithie (Groupama-FDJ) maksymalnie do sześciu sekund.

Pomimo utraty Marca Solera, ZEA Team Emirates przejęło stery podczas najtrudniejszego podjazdu dnia, Col du Fût d’Avenas kategorii 1, ale wyścig nabrał innego toru z cieniem na ponad 3 km od szczytu. Evenepoel wysłał swojego Soudala- Zespół QuickStep do pracy na froncie.

Niedługo potem Vervaeke ruszył do ataku z Plappem na kole, a chwilę później Australijczyk samotnie nacierał, zdobywając 20-sekundową przewagę nad zmniejszonym peletonem.

Grupa żółtych koszulek zaczęła się rozdzielać w górnej części wspinaczki, Buitrago przedarł się do Australijczyka, podczas gdy David Gaudu (Groupama-FDJ), spadający około 800 metrów od szczytu, został zmuszony do desperackiej i ostatecznie opuszczonej pogoń za powrotem do Evenepoela i in.

Kiedy Plapp i Buitrago wspięli się na szczyt z 12 sekundami przewagi nad ścigającymi, wydawało się, że wyścig zostanie rozstrzygnięty przed ostatnim wjazdem na Mont Brouilly. Bora, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Ineos i Soudal-QuickStep miały zawodników w pierwszej grupie, ale to tylko sprawiło, że każdy skład był nieco mniej niechętny do zaangażowania się w pościg.

„Mieliśmy koszulki, więc chcieli się nami zająć” – powiedział McNulty. „Ale o zwycięstwo na etapie lub w klasyfikacji generalnej stara się nie tylko my.”

Wyniki

Wyniki zasilane przez Pierwsza jazda na rowerze

Dodaj komentarz