Wout van Aert in intensive training for classics.

Wout van Aert zaskakuje! Belg potwierdza rewolucyjne podejście do sezonu 2024, rezygnując z tradycyjnych klasyków na rzecz trzytygodniowego obozu wysokościowego. Decyzja przed Tour of Flanders i Paris-Roubaix – czy to nowa recepta na sukces? Zobacz, dlaczego Van Aert stawia wszystko na jedną kartę!

Wout van Aert potwierdził, że w 2024 r. inaczej podejdzie do klasyków, decydując się na trzytygodniowy obóz wysokościowy przed kolejnym występem na E3 Saxo Classic 22 marca, aby móc wystartować w Tour of Flanders i Paris-Roubaix.

Belg wybiera długi obóz wysokościowy zamiast ścigać się na Strade Bianche, Mediolan-San Remo, Paryż-Nicea czy Tirreno-Adriatico. Jest przekonany, że rozrzedzone powietrze i ciężki trening będą kluczem do zdobycia drugiego pomnika.

Van Aert zaliczył imponujący początek sezonu dominującym występem podczas weekendu otwarcia, zajmując trzecie miejsce w Omloop Het Nieuwsblad, a następnie wygrywając w Kuurne-Brussel-Buurne, ale jest skłonny poświęcić potencjalny sukces w dwóch włoskich wiosennych klasykach w dążeniu do przechwytywania albo z Roubaix, albo z Flandrii.

„Peleton z roku na rok staje się silniejszy. Dlatego co roku musisz być lepszy niż rok wcześniej, aby walczyć o nagrody” – powiedział Van Aert HLN po swoim weekendowym sukcesie.

„Zawsze pozostawanie w strefie komfortu jest najłatwiejszą rzeczą, ale rzeczywistość jest taka, że ​​nie wygrałem jeszcze Ronde i Roubaix.

„Być może nie zawsze miało to związek ze mną, ale miałem poczucie, że podczas tych dwóch weekendów mogę być jeszcze lepszy niż miało to miejsce w poprzednich latach”.

Van Aert udaje się dzisiaj na Teneryfę, aby trenować na górze Teide na wysokości 2,315 m n.p.m. wraz ze zwycięzcą Omloop Het Nieuwsblad Janem Tratnikiem, Perem Strandem Hagenesem i kluczowym zawodnikiem klasyków – Tiesjem Benootem.

„Nazwij to małym, skalkulowanym ryzykiem. Myślę trochę nieszablonowo” – powiedział Benoot flamandzkiej gazecie.

„Jeśli w lutym pojedziesz na obóz treningowy na wysokościach, bardzo dobrze wrócisz na weekend otwarcia i na Strade Bianche, ale Tour of Flanders nastąpi ponad miesiąc później.

„Do tego czasu wpływ bodźca wysokościowego w lutym będzie nadal minimalny. Mocno wierzę w takie podejście, ale trzeba poświęcić inne kursy na rzecz czegoś, czego tak naprawdę nie jesteś pewien, bo to krok w nieznane, niezależnie od tego, jak logicznie to brzmi.”

To pierwszy raz od 2017 roku, kiedy był jeszcze w ProTeam Vérandas Willems-Crelan, że Van Aert nie będzie ścigał się ani na Strade Bianche, ani na Milan-San Remo.

Decyzję o ich pominięciu ułatwił fakt, że wygrał oba wyścigi w 2020 roku, świetnie rozpoczynając swój drugi sezon w ówczesnym zespole Jumbo-Visma. Będzie oglądał, jak lekko kontuzjowany nie znajduje się na linii startu, ale odniósł się do tego, że ważniejsze są ważniejsze cele.

„W dni San Remo i Strade Bianche oglądanie tych wyścigów w telewizji po treningu będzie bolesne. Na szczęście mam już za sobą oba wspaniałe wyścigi” – powiedział Van Aert.

„Jestem pewien, że to właściwy sposób na zdobycie tych ostatnich procent i osiągnięcie naszych celów”.

Pomnika to jedyne, czego brakowało w niemal idealnym sezonie na torze Jumbo-Visma w 2023 r., kiedy to holenderska drużyna zdominowała wyścigi brukowane przed Flandrią i Roubaix, zanim wygrała wszystkie trzy Wielkie Toury z różnymi zawodnikami.

Ta decyzja podjęta przez Van Aerta, Visma-Lease a Bike i nowego trenera Mathieu Heijboera, który również pojedzie na Teneryfę z kilkoma członkami personelu wraz z grupą kolarzy, stanowi kontynuację tematu zmiany podejścia Belga, aby zapewnić sobie najlepszą formę na największe brukowane dni.

Jego sezon przełajowy został znacznie skrócony bez pojawienia się na światach, gdzie bliski rywal Mathieu van der Poel zdobył swoją szóstą tęczową koszulkę w tej dyscyplinie.

Przez ostatnie trzy sezony ścigał się także w wyścigach Paryż-Nicea lub Tirreno-Adriatico, ale w 2024 r. nie będzie to kontynuował, ponieważ postawi na wszystko we Flandrii i Roubaix.

„Zawsze uważałem Tirreno-Adriatico i Paryż-Nicea za wyścigi przygotowawcze, ale w rzeczywistości są to zbyt trudne wyścigi, aby postrzegać je wyłącznie jako wyścigi przygotowawcze. Zatem nie ściganie się tam teraz jest tylko zaletą” – powiedział Van Aert.

„W starym klasycznym kolarstwie potrzebne było zmęczenie w Tirreno-Adriatico czy Paryż-Nicea, aby być naprawdę dobrym, ale przy obecnym podejściu naukowym i szkoleniowym nie jest to już wymagane” – powiedział Benoot.

Dodaj komentarz