Van der Hoorn wciąż walczy po wstrząsie mózgu

Taco van der Hoorn otworzył się o frustracji i trudnym procesie powrotu po wstrząśnieniu mózgu, które doznał w trakcie Tour of Flanders. Siedem miesięcy po wypadku, holenderski kolarz nadal stara się powrócić do pełni zdrowia i formy. Czytaj dalej, aby dowiedzieć się, jak przebiega jego trudna droga do rehabilitacji i powrotu na szosy.

Taco van der Hoorn opowiedział o frustracji i długim procesie rekonwalescencji w trakcie walki o powrót do zdrowia po wstrząśnieniu mózgu, którego doznał w kwietniu.

Holender mocno rozbił się podczas Tour of Flanders i od tego czasu nie ścigał się po ciężkim wstrząsie mózgu. Minęło siedem miesięcy, a on nadal jest w procesie rehabilitacji i wciąż czeka, aż wróci do 100%.

Rozmawiam z WielerFlitskolarz Intermarché-Circus-Wanty powiedział, że „wszystko idzie dobrze”, ale zauważył, że nadal ma dobre i złe okresy.

„Biorąc pod uwagę okoliczności, wszystko idzie dobrze, ale w tej chwili nie są one zbyt dobre” – powiedział. „Wciąż nie daje mi spokoju głowa. Robię postępy, ale często to trzy kroki do przodu, a potem dwa do tyłu.

„Dobre okresy przeplatają się ze złymi. Czasami jest to bardzo frustrujące. Chciałbyś znowu jeździć i być częścią peletonu. Ale to nie wychodzi”.

Van der Hoorn był jednym z kilku zawodników Intermarché, którzy wypadli z Tour of Flanders w koszmarnym dniu wyścigu dla zespołu, w którym lider Biniam Girmay również doznał wstrząśnienia mózgu.

Ale chociaż erytrejska gwiazda stosunkowo szybko wyzdrowiała i latem wróciła do ścigania, walka Van der Hoorna o powrót do zdrowia była długa i pełna wyzwań. Powiedział WielerFlits że niepewność co do przyszłości tylko pogłębia frustrację.

„A także to, że codziennie boli cię głowa. Oczywiście to nie jest zabawne” – dodał. „To także spowodowało, że w codziennym życiu dokuczał mi wstrząs mózgu – że musiałem często siedzieć w domu i niewiele mogłem zrobić.

„Nie było czytania książki, wychodzenia z przyjaciółmi, oglądania telewizji, przebywania z ludźmi, bo było zbyt tłoczno. Potem oczywiście niewiele zostało. A potem dni są bardzo długie.

„Na szczęście wszystko znów układa się dobrze. Życie codzienne jest w miarę łatwe do opanowania. Mogłem też popracować nad testami aerodynamicznymi i rozwojem materiałów. Mogłem też częściej spotykać się z przyjaciółmi, co pomogło mi przez to przejść”.

Van der Hoorn to kolarz, który uwielbia uciekać i atakować. Odniósł największe zwycięstwo w swojej karierze na 3. etapie Giro d’Italia 2021, wykonując solową jazdę w końcówce.

Jednak nadal daleko mu do powtórzenia wysiłku związanego z wyścigami, powiedział.

„Ostatnią rzeczą, która nadal nie przebiega zbyt dobrze, jest wysiłek. Moi lekarze są pewni, że wszystko się całkowicie zagoi. Dzieje się tak dlatego, że wszystko inne również w pełni wyzdrowiało, a więc czynniki, na które cierpiałem. Kiedy jednak wysiłek zagoi się, lekarzom trudno mi to powiedzieć.

„To wciąż może być kilka tygodni, ale równie dobrze kilka miesięcy. Niepewność nie jest najfajniejsza. Tej kontuzji po prostu nie można przewidzieć. To trudne, ponieważ – w przeciwieństwie do złamania czy czegoś takiego – tam nie jest datą końcową.”

Van der Hoorn, który pod koniec 2017 roku doznał wstrząśnienia mózgu, które wykluczyło go z większości sezonu 2018, powiedział, że współpracuje z psychologiem rehabilitacyjnym, aby odzyskać siły i wrócić do wyścigów.

Powiedział, że jest pewien, że będzie w stanie szybko wrócić do swojego wyścigowego poziomu, gdy znów będzie mógł normalnie trenować.

„Kiedy moja głowa będzie już w dobrej formie i będę mógł trenować przez godzinę z większą intensywnością, wówczas trening bez skarg również będzie blisko” – powiedział. „Z drugiej strony czuję, że ciężko trenując, w ciągu dwóch miesięcy wrócę na swój najwyższy poziom. Jestem co do tego całkowicie pewien.

„To również poszło bardzo dobrze w 2018 roku i od tego czasu napełniło mnie dużym spokojem – że po tak długim okresie bezczynności nadal mogę być w pełni aktywny. Przed 2018 rokiem miałem problemy z odpoczynkiem, nawet po sezonu. Że wtedy stracę całą inwestycję w szkolenia. Ale teraz się tego nie boję.

Dodaj komentarz