Steven Kruijswijk: Jumbo-Visma przekracza oczekiwania

Nieco ponad jedenaście lat temu, w w połowie pustej sali balowej hotelu Playitas na Fuerteventurze, trudno byłoby sobie wyobrazić obecną erę obfitości Jumbo-Visma. Tego wieczoru Steven Kruijswijk był jednym z zawodników przedstawionych przez nowo mianowanego menedżera Richarda Plugge podczas zdecydowanie skromnej prezentacji zespołu. Z drugiej strony wyciszona atmosfera była zrozumiała. Owa skromna prezentacja i początki zespołu Jumbo-Visma to tylko jeden z wielu kroków, które doprowadziły do jego dzisiejszego sukcesu. Czytaj dalej, aby poznać historię, wyzwania i triumfy zespołu, które doprowadziły do niezapomnianych Grand Tours w 2023 roku.

Nieco ponad jedenaście lat temu, w w połowie pustej sali balowej hotelu Playitas na Fuerteventurze, trudno byłoby sobie wyobrazić obecną erę obfitości Jumbo-Visma. Tego wieczoru Steven Kruijswijk był jednym z zawodników przedstawionych przez nowo mianowanego menedżera Richarda Plugge podczas zdecydowanie skromnej prezentacji zespołu. Z drugiej strony wyciszona atmosfera była zrozumiała.

Po wycofaniu się Rabobanku pod koniec sezonu 2012 w odpowiedzi na lata przestępstw dopingowych zespół zmienił nazwę na Blanco i szukał zastępczego sponsora. Podobnie jak zrobił to T-Mobile, gdy pięć lat wcześniej porzucił sport, Rabobank zapewnił płatności za spadochron, które umożliwiły Blanco start w zawodach w 2013 r., ale tej ponurej zimy, zarezerwowanej na podstawie uzasadnionej decyzji USADA i spóźnionego wyznania dopingowego Lance’a Armstronga, ich długie Perspektywy długoterminowe były ponure.

Nieliczni dziennikarze obecni na sali ograniczali się do solidnej grupy dziennikarzy niderlandzkojęzycznych, pary lokalnych reporterów i Wiadomości rowerowe. Całkiem rozsądnie skupili się bardziej na upadku Rabobanku niż na migoczącej perspektywie, że Blanco może przetrwać, a nawet prosperować wśród ruin.

Ten wieczór był pierwszą pracą Plugge’a po jego awansie z rzecznika prasowego na menadżera zespołu, co zostało formalnie ogłoszone tego samego ranka, a także było to pierwsze publiczne wystąpienie dyrektora sportowego Merijna Zeemana od czasu przeprowadzki z Argos-Shimano tej zimy, aby pomóc w poprowadzeniu ponownego uruchomienia zespołu.

Obaj mężczyźni okażą się kluczowymi postaciami w rozwoju drużyny w ciągu następnej dekady – podobnie jak Kruijswijk, choć przyznał, że nigdy nie wyobrażał sobie sukcesu, który nastąpi, którego kulminacją będą bezprecedensowe Grand Toury w 2023 roku.

„Szczerze mówiąc, nie, przynajmniej nie na tym poziomie” – powiedział Kruijswijk Wiadomości rowerowe Ostatnio. „Mimo to zawsze miałem zaufanie do zespołu, ponieważ w pewnym momencie łatwo byłoby mi opuścić zespół, zwłaszcza gdy pojechałem dobrze w Giro i Vuelcie. Byłem jednak pewien, że wciąż jesteśmy w trakcie rozwoju, aby stać się jednym z lepszych zespołów i tak się stało. Cieszę się, że zawsze angażowałem się w ten zespół, ale myślę, że to, co robimy teraz, przekracza wszelkie oczekiwania.

Kruijswijk był z zespołem przez cały okres jego przejścia z Blanco do Jumbo-Visma, za pośrednictwem Belkin i LottoNL, co jest wyróżnieniem wspólnym dla Roberta Gesinka, który odchodzi na emeryturę pod koniec następnego sezonu, oraz Josa van Emdena, który zawiesił koła na kołku koniec kampanii 2023. Czwarty kolarz, Wilco Kelderman, był częścią składu Blanco na rok 2013, zanim później odszedł, ale wrócił do zespołu w zeszłym sezonie w samą porę, aby odegrać drugoplanową rolę w historycznym przebiegu Grand Tours.

Chociaż Plugge udało się przyciągnąć sponsorów, aby utrzymać projekt po 2012 roku, zespołowi było trudno wywrzeć wpływ i czasami nawet strzelał sobie w stopę, nawet jeśli im się to udało. Weźmy na przykład katastrofalną decyzję o umieszczeniu Bauke Mollema na nowym rowerze do jazdy na czas przedostatnim dniu Tour de France 2014, w wyniku której spadł z 7. na 10. miejsce po zajęciu 140. miejsca na etapie. Nic dziwnego, że tej zimy Mollema wyjechał do Treku.

Z perspektywy czasu punkt zwrotny w historii zespołu nastąpił podczas Giro d’Italia 2016, kiedy Kruijswijk niespodziewanie założył różową koszulkę po wyścigu w Dolomitach. dotknij do Corvary w przedostatni weekend a następnie w trzecim tygodniu powiększył swoją ogólną przewagę do trzech minut. Był o krok od wygrania pierwszego Grand Tour w Holandii od 36 lat tylko po to, by wyścig zakończył się niefortunną katastrofą na zejściu z Colle d’Agnello na dwa dni przed końcem, pod naciskiem ostatecznego zwycięzcy Vincenzo Nibali.

Kruijswijk dojechał do mety w Turynie na sfrustrowanym czwartym miejscu, mając świadomość, że silniejsza obsada drugoplanowa mogła ograniczyć skutki wypadku w Agnello, ale wydawało się, że ten moment zwiększył ambicje zespołu.

„Mam taką nadzieję, wierzę w to” – powiedział Kruijswijk. „Myślę, że w tym momencie zdaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy w stanie zrobić wiele, ale także, że musimy poprawić się w niektórych punktach. Oczywiście wtedy na pewno nie byliśmy tą drużyną, którą jesteśmy teraz. Czasami myślę, że gdybym miał wtedy taki zespół, jaki mamy teraz, znacznie łatwiej byłoby wziąć udział w niektórych wyścigach. Ale cieszę się, że jestem tego częścią. Wierzę, że pomogłem drużynie się rozwijać i daje mi to wiele satysfakcji.

Wchodzi Roglič

Niewiele brakowało, aby Kruijswijk podczas Giro 2016 zbiegł się z pojawieniem się w zespole Primoža Rogliča. W tamtym momencie nadal był postrzegany jedynie jako ciekawostka ze skoków narciarskich, a zwycięstwo Słoweńca w jeździe na czas Chianti w tegorocznym wyścigu przyjęto raczej z podejrzliwością niż pochwałą wśród doniesień o późnej zmianie roweru przed wjechaniem na rampę startową.

Jednak w kolejnych latach Roglič nieubłaganie stał się centralnym punktem ambicji zespołu w wyścigach etapowych, nawet jeśli Kruijswijk początkowo pozostawał na pozycji lidera, zajmując piąte miejsce w Tour 2018, a następnie powracając, by zająć trzeci stopień na podium dwunastki miesiące później.

Pojawienie się Toma Dumoulina w 2020 r. i późniejsze, zaskakujące pojawienie się Jonasa Vingegaarda rok później oznaczało stopniowe przesuwanie Kruijswijka w dół hierarchii i objęcie roli drugoplanowej, ale nigdy poważnie nie rozważał przeniesienia się gdzie indziej w poszukiwaniu większej wolności.

Przyznał, że w tej decyzji pomogło mu ukoronowanie jego kariery na podium w Tour de France 2019, ale podyktowane było także lojalnością wobec zespołu, w którym ścigał się przez całą swoją karierę zawodową. Rzeczywiście, Kruijswijk spędził wcześniej trzy lata w zespole ds. rozwoju Rabobanku, zanim w 2010 roku przeszedł do rangi profesjonalisty.

„Myślę, że wiedziałem, kiedy ryzykować, i wiedziałem też, co to dla mnie oznacza, gdy tacy goście jak Primož i Jonas stają się coraz lepsi” – powiedział. „Oznaczało to, że miałbym raczej rolę drugoplanową, ale myślę, że nie przeszkadzało mi to – zwłaszcza po zdobyciu podium w Tour de France, ponieważ naprawdę tego chciałem.

„To nie tak, że myślałem: «ok, teraz mogę usiąść i odpocząć», ale nie chciałem zmieniać drużyny, więc musiałem zaakceptować fakt, że być może zespół przerósł mnie jako lidera. Byłem jednak zadowolony z innej roli, szczęśliwy, że nadal jestem częścią zespołu i w jakikolwiek sposób pomagam Jonasowi lub Primožowi.

Okoliczności ograniczyły jednak szanse Kruijswijka na wspieranie swoich liderów w ostatnich sezonach. W 2020 r. wypadek na Critérium du Dauphiné spowodował, że opuścił Tour, a pozytywny wynik testu na obecność wirusa Covid-19 zmusił go do porzucenia szeroko otwartego – i być może dającego się wygrać – Giro w październiku. Choroba spowodowała, że ​​porzucił trasę koncertową 2021, a Kruijswijk opuścił zwycięską trasę Vingegaarda 2022 po złamaniu obojczyka na 15. etapie.

Przeklęta sekwencja miała swoją kontynuację w 2023 roku. Jak zawsze Kruijswijk od samego początku sezonu był wyznaczony do składu Jumbo Tour, ale całkowicie opuścił wyścig po złamaniu obojczyka i miednicy na Dauphiné. Nie odzyskał sił na czas przed Vuelta a España, przez co całkowicie przegapił udział w Grand Tour Jumbo-Visma.

„Oczywiście jestem bardzo szczęśliwy z powodu zespołu i tego, co osiągnęli, ale trudno to przegapić, zwłaszcza gdy przygotowuje się z nimi” – powiedział Kruijswijk. „Ale to druga strona tego sportu. Czasami przegapiasz pewne rzeczy. Ale na koniec patrzę wstecz na to, co osiągnąłem, a nie na to, czego nie osiągnąłem.

Jednak nawet zdecydowanie optymistyczne nastroje Kruijswijka z pewnością przyćmiewa frustracja spowodowana pechem, który nęka go od czasu jego podium w Tour 2019. „Oczywiście, muszę przyznać, że ostatecznie wszystko się układa” – przyznał. „Ale mam nadzieję, że to już ostatni raz. Na wiele rzeczy nie miałem wpływu, ale tak jest.

„Teraz chcę po prostu wrócić do zespołu i ponownie znaleźć się w sytuacji, w której będę mógł pojechać na Grand Tours, wspierając Jonasa i zespół. Czasami jest to trudne, ale dopóki wiem, że nadal jestem w stanie trenować i jestem do tego przygotowany psychicznie, będę dalej to robił.

Zmiany

Kruijswijk ostatecznie powrócił do rywalizacji podczas wrześniowego Tour of Britain, wyścigu, który w zasadzie zapoczątkował jego sezon 2024. Zaczął ustawiać się w kolejce podczas Tour of Luxembourg i zgłosił się na ochotnika do długodystansowego udziału w Tour of Guangxi, aby skrócić zimę. „Wszystko, co robię teraz, jest raczej inwestycją na przyszły rok” – powiedział w Chinach.

W pewnym momencie jesieni nie było do końca jasne, jak będzie wyglądał przyszły rok dla Kruijswijk, gdy rozeszła się wieść o próbie – i ostatecznie nieudanej – przejęcia Soudal-QuickStep przez Jumbo-Vismę. Status weterana Holendra nie wiązał się z żadnym dodatkowym, poufnym ostrzeżeniem. Był tak samo oszołomiony tą wiadomością, jak reszta jego kolegów z drużyny, nawet jeśli zawsze był optymistyczny co do jej znaczenia.

„Myślałem, że będzie trudno zarządzać wszystkim, z zawodnikami, personelem i sponsorami, tylko z prawnego punktu widzenia związanego z kontraktami” – powiedział. „Ale nigdy nie miałem wątpliwości, że zespół wybierze najlepszą opcję i myślę, że miał kilka opcji do wyboru. Być może zespołowi byłoby lepiej, gdyby skupił się na sobie, więc myślę, że wyszło dobrze.

Kruijswijk równie dobrze ocenił polemiki wywołane prywatnymi zawodami Jumbo-Vismy o Vueltę, podczas których Vingegaard i Roglič zaatakowali czerwoną koszulkę Kussa w Bejes i na Angliru, po czym ustąpili w ostatnich dniach. Utrzymywał, że nie było decyzji taktycznej, która zadowoliłaby wszystkich obserwatorów.

„Nie było jednego kierunku, który byłby dobry dla zewnątrz” – stwierdził. „Wszyscy myślą, że Sepp Kuss na to zasłużył, ale to trudne. To był luksusowy problem dla zespołu, byli tam z trzema zawodnikami i nie można było o tym wcześniej pomyśleć. Ale ostatecznie wszyscy są szczęśliwi i to się liczy.

Ich szczęście było oczywiście względne. Roglič wygrał Giro w maju, ale wyraźnie był zawiedziony, że opuścił Tour, a na dodatek utknął w Vuelcie. Coś musiało dać. Mimo że Roglič miał kontrakt na rok 2024, Plugge zdecydował się dać mu swobodę i Słoweńc w przyszłym sezonie będzie jeździł w barwach Bora-Hansgrohe.

Jumbo-Visma będzie inną bestią w przyszłym sezonie, ale Kruijswijk już widział głębokie zmiany w swoim zespole na przestrzeni lat. Bit trwa.

„Na pewno tracimy wiele zwycięstw, on jest niemal gwarancją wygrywania etapów i wyścigów etapowych” – powiedział Kruijswijk. „Ale myślę, że wszyscy zaakceptowali jego życzenie, aby być jedynym liderem na Tour. Jedyną rzeczą, która naprawdę się dla nas zmienia, jest to, że jest teraz naszym konkurentem w Tour i również musimy go pokonać. Co do reszty, myślę, że spróbujemy zrobić to samo, co w zeszłym roku i spróbować wygrać z Jonasem.

Dodaj komentarz