Sam Bennett w 2024 roku szuka nowego kierunku

Sam Bennett, znany irlandzki kolarz, po walce z licznymi chorobami, z nadzieją i nieco obawami przystąpił do Tour of Guangxi jako jego ostatni wyścig z drużyną Bora-Hansgrohe. Choć trzecie miejsce w otwierającym etapie dodatkowo wzmocniło jego determinację, kolejne etapy przypomniały mu, że powrót do optymalnej formy wymaga czasu.

Sam Bennett pojechał na Tour of Guangxi na swój ostatni wyścig z Bora-Hansgrohe bardziej z nadzieją niż oczekiwaniami po tym, jak powtarzające się choroby zrujnowały ostatnią część jego sezonu. Trzecie miejsce w sprincie w Beihai na otwierającym etapie dodało mu nieco otuchy, ale jego trudy, gdy droga wspinała się w Nanning dwa dni później, przypomniały, że takie rzeczy zawsze wymagają czasu.

„Pierwsze dwa etapy dały mi złudną nadzieję, ponieważ były bardzo łatwe i mogłem wziąć nurt innych zawodników i spróbować przyjechać późno” – powiedział Bennett. Cyclingnews. „Ale na 3. etapie zostałem odkryty. Odpadłem wcześnie, a potem wracałem około czterech razy, zanim ostatecznie odpadłem. Cierpiałem i byłem zmęczony, a dzień później byłem naprawdę zmęczony. Spędziłem zbyt dużo czasu poza rowerem z powodu choroby w ciągu ostatnich kilku miesięcy”.

Choć Bennett zareagował na rozczarowanie związane z brakiem kwalifikacji do Tour de France, wygrywając etap wyścigu Sibiu Tour, jego sezon był od tego czasu ciężką próbą. Choroba zmusiła go do rezygnacji z udziału w BEMER Cyclassics, a podczas kolejnego Deutschland Tour nadal zmagał się z problemami.

Bennett ponownie spróbował swoich sił w Tour of Britain, gdzie udało mu się jedynie wykopać dla siebie jeszcze głębszy dół. „Kiedy z niego wyszedłem, znów byłem bardzo chory przez dziesięć dni, więc straciłem dużo czasu, a kiedy spróbowałem ponownie trenować, byłem po prostu pusty” – powiedział.

Sprinterzy mają wpojoną wiarę w jutro, ale Bennett przyznał, że być może lepiej by było, gdyby w zeszłym miesiącu zakończył sezon, zamiast jechać do Chin, choć ta wyprawa pozwoliła mu przynajmniej uczcić odejście na emeryturę jego przyjaciela i kolegi z drużyny, Shane’a Archbolda, a także koniec jego drugiej kariery w Bora-Hansgrohe.

„Myślę, że byłoby lepiej dla mnie, gdybym tego nie zrobił, ale chcę dobrze zakończyć współpracę z Bora-Hansgrohe, to ostatni wyścig Shane’a Archbolda i wyścig, w którym jeszcze nie startowałem, więc miło jest tu być” – powiedział Bennett. „Myślę, że łatwiej byłoby przerwać sezon i mieć długą zimę na budowanie formy. Ale po prostu dostosowujesz się do sytuacji i sprawiasz, że wszystko działa”.

Zmiana

Sezon 2023 w wykonaniu Bennetta rozpoczął się idealnie, bo od zwycięstwa w Vuelta a San Juan, ale później czekała go seria szalonych porażek. W UAE Tour, Paryż-Nicea, Tour of Hungary i Critérium du Dauphiné Irlandczyk zawsze był w czołówce sprintów grupowych, ale nigdy nie był pierwszy na mecie.

Pod koniec czerwca, drugi rok z rzędu, doznał rozczarowania, gdy został pominięty w składzie Bora-Hansgrohe na Tour. Poradził sobie z tym niepowodzeniem najlepiej jak potrafił, wygrywając w Rumunii, ale w przeciwieństwie do 2022 roku, kiedy odbił się od dna, wygrywając etap Vuelta a España, nie było późnego letniego odbicia.

„Przypuszczam, że tym razem było trudniej, ale jest jak jest” – powiedział Bennett o swoim pominięciu w Tour. Wtedy było już jasne, że opuści Bora-Hansgrohe po wygaśnięciu kontraktu na koniec sezonu, a AG2R Citroën został zgłoszony jako jego najbardziej prawdopodobny cel. Na razie Bennett może jedynie potwierdzić, że uzgodnił umowę na przyszły rok z innym klubem.

„Myślę, że utknąłem w rutynie, więc zmiana jest prawdopodobnie tym, czego potrzebuję i jestem naprawdę podekscytowany przyszłym sezonem” – powiedział Bennett, który ma już pomysł na to, czego brakowało w tej kampanii.

„Brakuje mi trochę mojego górnego końca. Myślę, że muszę nieco bardziej rozbudować silnik, aby dojeżdżać do mety nieco świeższy i w ten sposób dojeżdżać do mety z mocą o 200 lub 300 watów większą niż kiedyś. Sprintuję z mocą 1200 watów. Nadal jestem wystarczająco blisko, ale to nie jest 1500 czy 1600 watów, do których jestem przyzwyczajony. Myślę, że jest to coś, co mogę odzyskać zimą”.

Wtorkowy, ostatni etap Tour of Guangxi w Guilin będzie ostatnią szansą dla Bennetta w tym sezonie, ale przede wszystkim będzie to dzień, w którym będzie mógł uczcić swojego przyjaciela Archbolda, który w przyszłym sezonie będzie pełnił funkcję dyrektora sportowego w Bora-Hansgrohe. „Zawsze wiedział, co robi, więc myślę, że będzie dobry w tej roli” – powiedział Bennett i uśmiechnął się: „Daje mi to także kolejny samochód w kawalkadzie, który pomoże mi na trudniejszych etapach”.