Remco Evenepoel bez zwycięstwa w ostatnim wyścigu 2023

Remco Evenepoel (Soudal-QuickStep) będzie musiał poczekać do 2024 roku, zanim będzie mógł odnieść pierwsze zwycięstwo w koszulce mistrza świata w jeździe indywidualnej na czas. Przegrał ostatni wyścig sezonu za Joshem Tarlingiem (Ineos Grenadiers) w Chrono des Nations, co z pewnością stanowi ogromne zaskoczenie i zostawia czytelników z pytaniem, co przyniesie przyszłość dla tego młodego talentu.

Remco Evenepoel (Soudal-QuickStep) będzie musiał poczekać do 2024 roku, zanim będzie mógł odnieść pierwsze zwycięstwo w koszulce mistrza świata w jeździe indywidualnej na czas, przegrywając swój ostatni wyścig sezonu za Joshem Tarlingiem (Ineos Grenadiers) w Chrono des Nations.

Evenepoel, mimo doświadczenia na najwyższym poziomie, wciąż ma zaledwie 23 lata, ale jest o cztery lata starszy od Tarlinga. 19-latek był niesamowity w swoim sezonie neo-pro, podobnie jak Evenepoel w 2019 roku, zdobywając cztery zwycięstwa, w tym jedno na poziomie WorldTour, a także tytuł krajowy i kontynentalny w jeździe indywidualnej na czas.

Belg był pod wrażeniem młodego Brytyjczyka, ponieważ para była jedynymi kolarzami zdolnymi do utrzymania średniej prędkości 52 km/h na 45,4-kilometrowej trasie i przyznał, że w przyszłości będzie świadomy zagrożenia ze strony talentu Tarlinga w jeździe na czas.

„To sprawi, że będę czujny. Jeśli w przyszłości będę chciał pokonać Tarlinga lub (Filippo) Ganna, będzie to zależało od szczegółów” – powiedział Evenepoel w rozmowie z serwisem Het Laatste Nieuws. „To są ludzie z prawdziwą mocą. Będę musiał ciężko pracować tej zimy, aby poczynić postępy”.

Tarling i Ganna byli duetem, który uplasował się na podium za Evenepoelem w jeździe na czas podczas szosowych mistrzostw świata UCI w Stirling, a najlżejszy z tej trójki wyszedł na prowadzenie i zdobył kolejną tęczową koszulkę, by dodać do swojego tytułu mistrza świata w wyścigu szosowym z poprzedniego roku.

Brytyjczyk był jednym z najmłodszych kolarzy w historii, którzy stanęli na podium Mistrzostw Świata elity ITT i pierwszym od czasów Evenepoela, który zrobił to w wieku 19 lat. Belg okazał się lepszy od Tarlinga w 2019 roku, zajmując drugie, a nie trzecie miejsce jako nastolatek.

W Chrono des Nations Tarling był jednak najszybszy na każdym z międzyczasów, utrzymując swoje mocne tempo aż do mety w Les Herbiers. Do zwycięstwa w juniorskim Chrono des Nations z 2022 roku dołożył zwycięstwo w wyścigu seniorów.

„Jeśli ktoś jest trochę lepszy, muszę to zaakceptować. Starałem się jak mogłem, ale dzisiaj nie mogłem jechać szybciej” – powiedział Evenepoel. „Tarling wystartował szybciej i utrzymał prowadzenie. Nie powinienem szukać wymówek. Sezon już się skończył.

„Mogłem powiedzieć w drugim punkcie pośrednim: ok, odpuszczę teraz, nie będę już walczył. Wciąż jechałem z charakterem. Wciąż miałem wiarę, że uda mi się wrócić pomimo tego czołowego wiatru”.

Evenepoel nie był w stanie nadrobić deficytu, kończąc wyścig 13 sekund wolniej od Tarlinga, z 13 zwycięstwami w 2023 roku i 50 zwycięstwami w klasyfikacji generalnej po hat-tricku etapowych triumfów w Vuelta a Espana.

Trzy zwycięstwa w Hiszpanii były jednak dobrą wiadomością dla Belga, ponieważ nie udało mu się osiągnąć większego celu, jakim była obrona tytułu generalnego na Vuelcie, który przypadł Seppowi Kussowi (Jumbo-Visma), a niefortunna kraksa zrujnowała jego szanse na walkę o zwycięstwo w Il Lombardia.

„Od czasu Vuelty miałem trudności ze znalezieniem prawdziwej formy. To nie było łatwe lato, pomimo dobrych wyników” – powiedział Evenepoel.

Belg jest gotowy na przerwę po 67 dniach ciężkich wyścigów w 2023 roku i wszystkich stresach związanych z planowaną fuzją/przejęciem z Jumbo-Visma, która nigdy nie doszła do skutku. Nie wspominając o wszystkich plotkach transferowych, które towarzyszyły mu aż do potwierdzenia pozostania w Soudal-QuickStep po Lombardii.

Będzie szukał dalszych sukcesów i drugiego zwycięstwa w Wielkim Tourze w 2024 roku, a jego obecność jest również oczekiwana na linii startu Tour de France obok tytanów GC Tadeja Pogačara (UAE Team Emirates), Jonasa Vingegaarda (Jumbo-Visma) i nowo przeniesionego Primoža Rogliča (Bora-Hansgrohe).