Rekordowa próba Cavendisha w Tour de France: pretekst do dalszego ścigania Mørkøva

Przygotowanie pierwszego sprintu w nowym sezonie jest zawsze wyzwaniem, a wykonanie go na wysokości 2500 metrów nad poziomem morza tylko zwiększa trudność. Wśród zawodników Marka Cavendisha, drużyny Astana Qazaqstan, po pierwszym etapie Tour Colombia w Duitamie dało się wyczuć rozczarowanie. Mimo to, co wydarzyło się na wyżynach Kolumbii, zwiastuje interesujący sezon dla zespołu.

Przygotowanie pierwszego sprintu w nowym sezonie jest zawsze skomplikowaną sprawą, a wykonanie go na wysokości 2500 metrów nad poziomem morza tylko dodaje dodatkowy poziom trudności. Mimo to wśród zawodników Marka Cavendisha, drużyny Astana Qazaqstan, po pierwszym etapie Tour Colombia w Duitamie dało się wyczuć rozczarowanie, gdy przedostali się korytarzem kibiców w stronę furgonetki drużyny.

Jeden z miejscowych przechylił się przez barierkę i energicznie próbował zwrócić na siebie uwagę Cavendisha – „Mark! Mark! Mark!” – ale dla Manxmana i jego pociągu wyjściowego porażka była nadal zbyt dotkliwa. Tylko Aleksiej Łucenko zdołał wywołać uśmiech, gdy ten sam fan w końcu zamiast tego zaczął śpiewać mu serenady: „Dale Alexey!”

W szalonym finale na drogach zdradliwych przez ciągłe opady deszczu – „Totalny chaos” – zdaniem zwycięzcy Fernando Gavirii – początkowy plan Astana Qazaqstan nie przetrwał kontaktu z przeciwnikiem, a Cavendish musiał zadowolić się trzecim miejscem w swoim pierwszym występie w tym roku .

Był to także pierwszy wyścig Michaela Mørkøva w barwach Astany po tym, jak opuścił QuickStep, aby zimą ponownie wrócić do służby w Cavendish. Duńczyk, zgodnie z konsensusem najbardziej utalentowanym liderem peletonu, uczestniczy w tej grze wystarczająco długo, aby wiedzieć, że okazjonalny falstart stanowi ryzyko zawodowe.

„Nie ustawiliśmy tego tak, jak się spodziewaliśmy, zaczęliśmy trochę za wcześnie” – powiedział Mørkøv Wiadomości rowerowe w środę w Paipie. „Może to było trochę nerwów podczas pierwszego wyścigu sezonu. To była także nowa konfiguracja zespołu. Ostatecznie rozczarowanie było nie wygrać wyścigu, ponieważ naprawdę myślę, że mieliśmy zespół, a Mark miał sprintem, aby wygrać.”

Oczywiście wynik można było złagodzić, nawet jeśli Mørkøv niechętnie podał wysokość jako wymówkę. Jednak w czteroletniej historii tego wyścigu wymowne jest, że kolumbijscy i ekwadorscy kolarze zwyciężyli we wszystkich etapach z wyjątkiem dwóch. Chociaż Mørkøv, Cavendish i inni przebywają w Kolumbii od połowy stycznia, w tym wyścigu istnieje wyraźna przewaga własnego boiska.

„Oczywiście jest tu wiele niewiadomych” – przyznał Mørkøv. „Byliśmy na dużej wysokości, ale mimo że jesteśmy tu od trzech tygodni, nadal czuję, że dostaję za mało tlenu, więc oczywiście zdawaliśmy sobie sprawę, że musimy być bardzo ostrożni przed sprintem. na koniec oczywiście zostaliśmy pokonani przez bardzo, bardzo szybkiego Kolumbijczyka…”

Podczas gdy trening wysokościowy od dawna jest mniej lub bardziej obowiązkowy dla zawodników klasyfikacji generalnej, sprinterzy, co zrozumiałe, są mniej skłonni do wspinania się na wysokości, aby powtarzające się wysiłki wytrzymałościowe nie osłabiły ich eksplozywności. Klucz, wyjaśnił Mørkøv, tkwi w wyczuciu czasu.

„Musi to być podawane w określonych dawkach, ponieważ moim zdaniem nie jest konieczne, aby sprinter przebywał na dużej wysokości i nie zawsze jest to najlepsze, ponieważ przede wszystkim naprawdę potrzebna jest siła i moc” – powiedział. „Ale o tej porze roku był on bardziej oparty na wytrzymałości i jest to dobre rozwiązanie, gdy próbujesz zbudować bazę na sezon”.

Mając to na uwadze, trudno będzie uznać za katastrofę dla Cavendisha, jeśli opuści Bogotę w niedzielny wieczór i nie odniesie zwycięstwa w Tour Colombia. Głównym celem wyprawy było zebranie tygodni szkolenia w Rionegro i Boyacá.

„Jesteśmy tutaj, aby przygotować się do sezonu i jak najlepiej przygotować się do letniego Tour de France” – powiedział Mørkøv. „Oczywiście, kiedy jesteś tu przez trzy tygodnie, też chcesz wrócić do domu ze zwycięstwem i na to wczoraj liczyliśmy. Ale jeśli tak się nie stanie, nie oznacza to, że nie będziemy wygrać w dalszej części sezonu.”

Tour de France

Mørkøv był najlepszym aktorem drugoplanowym podczas Tour 2021, pomagając Cavendishowi zdobyć cztery zwycięstwa etapowe, co pozwoliło mu wyrównać rekord Eddy’ego Merckxa wynoszący 34 zwycięstwa w wyścigu. Mimo że w następnym roku Duńczyk służył głównie Fabio Jakobsenowi, połączył siły z Cavendishem, aby odnieść kolejne zwycięstwo w Giro d’Italia w Balatonfüred.

Decyzja QuickStep o wyznaczeniu Jakobsena na sprintera numer jeden spowodowała odejście Cavendisha z zespołu pod koniec 2022 roku i ostatecznie wylądował w Astanie po upadku składu B&B Hotels. Wracając do Cavendisha rok później, Mørkøv zauważył wyraźną zmianę nastroju w muzyce. O ile Cavendish czuł się stale zmuszony do walki o przestrzeń w QuickStep, w Astanie otrzymał znacznie większą kreatywną kontrolę.

„Czuję zmianę, ponieważ czuję, że czuje się bardzo dobrze w Astanie” – powiedział Mørkøv. „Myślę, że czuje, że jest tutaj naprawdę doceniany. Po dołączeniu do Astany i ponownym nawiązaniu z nim kontaktu mogę tylko powiedzieć, że widzę go w bardzo dobrym stanie, zarówno fizycznym, jak i psychicznym. Widzę go w naprawdę dobrej sytuacji. Kiedy Widzę wokół niego całe wsparcie i to utwierdza mnie w przekonaniu, że możemy wygrywać wyścigi. ”

Wyścigiem, który pojawia się na pierwszych stronach gazet, jest oczywiście potencjalne zwycięstwo etapowe Tour na 35. etapie. Kiedy Cavendish wycofał się z planowanej emerytury po odpadnięciu z zeszłorocznego Touru, zakładano, że jego jedyną motywacją było twierdzenie, że jest właścicielem rekordu.

Mørkøv ma jednak bardziej wyrafinowany pogląd na swoją decyzję o kontynuowaniu wyścigów. Do kontynuowania swojej kariery Cavendisha, który ma prawie 39 lat, musi motywować coś głębszego niż statystyki. W rzeczywistości Mørkøv, który sam w kwietniu kończy 39 lat, jest o tym przekonany.

„Moim osobistym zdaniem on ściga się, bo uwielbia się ścigać, a pogoń za kolejnym zwycięstwem w Tour de France to tylko pretekst, aby dalej się ścigać” – uśmiechnął się Mørkøv. „Właściwie to właśnie podziwiam w Marku. To jeden z chłopaków, którzy uwielbiają rywalizację. On to uwielbia, niezależnie od tego, czy jest to mniejszy wyścig, czy Tour de France.

„Oczywiście wszyscy mówią o Tour de France. Ale on jest tylko kolarzem, który tak jak ja uwielbia jeździć na rowerze i rywalizować – i dlatego wciąż tu jesteśmy”.

Dodaj komentarz