Przemiana kariery: Shane Archbold wsiada jako pasażer, wysiada jako DS

Wielokrotnie nagradzany kolarz Shane Archbold przechodzi z role zawodnika do dyrektora sportowego zaledwie po przesiadce samolotowej i zaledwie po kilku godzinach. Po zwieńczeniu swojej kariery podczas Tour of Guangxi, Nowozelandczyk szybko zaczyna wcielać się w nową rolę w Niemczech.

Łącznie z przesiadkami, przejście Shane’a Archbolda od kolarza do dyrektora sportowego powinno zająć około szesnastu godzin.

Po zakończeniu kariery wyścigowej podczas Tour of Guangxi we wtorek, Nowozelandczyk zamelduje się w swojej nowej roli w Niemczech w środę wieczorem.

„Jutro lecę prosto z Chin do Monachium na spotkanie zespołu i od razu wkraczam w nową rolę” – powiedział Archbold. Cyclingnews w Guilin po zapisaniu się na swój ostatni wyścig.

„Wsiądę do samolotu z chłopakami jako kolarz i wysiądę jako DS. To będzie trochę dziwne, ale tak to widzi zespół. Chcieli, żebym zachował spokój i pozostał jako zawodnik, a potem zaczął pełnić tę rolę”.

Chociaż kontrakt Archbolda wygasał z końcem tego roku, nie rozważał on poważnie przejścia na emeryturę, dopóki menedżer Bora-Hansgrohe, Ralph Denk, nie zasugerował, że może mieć dla niego miejsce w samochodzie zespołu na 2024 rok.

Wciąż w wieku zaledwie 34 lat i po ciężkiej walce o powrót na najwyższy poziom po ciężkiej kraksie podczas Tour de France 2016, Archbold był skłonny kontynuować karierę przez co najmniej kilka kolejnych lat, jeśli uda mu się znaleźć kontrakt gdzie indziej.

„To jest powód, dla którego przechodzę na emeryturę. Jestem stary, ale nie aż tak, więc pewnie mógłbym pojeździć jeszcze kilka lat” – powiedział Archbold, który potrzebował trochę czasu, by przemyśleć ofertę Denka. Ostatecznie walka z COVID-19 w sierpniu pomogła mu podjąć decyzję.

„Na początku był dzień w dzień, chcąc kontynuować i nie chcąc kontynuować. Ale potem oczywiście decyzja została podjęta za mnie, kiedy ponownie dostałem COVID-19 w sierpniu. Było zbyt wiele upadków i za mało wzlotów, więc łatwiej było po prostu przestać. Z pewnością będę tego żałować w niektóre dni, ale myślę, że w większości przypadków jestem całkiem zadowolony z mojej decyzji”.

Sam Bennett może ręczyć za referencje swojego bliskiego przyjaciela i wieloletniego kolegi z drużyny na nowym stanowisku dyrektora sportowego.

„Zawsze wiedział, co robi, więc myślę, że będzie dobry w tej roli” – powiedział irlandzki sprinter.

Sam Archbold przyznał, że zmiana kariery była dla niego zaskoczeniem. Denk podkreślał jednak, że Archbold, który spędził w drużynie sześć sezonów jako kolarz, doskonale nadaje się na stanowisko kierownicze.

„Dla mnie to duża niespodzianka, a dla wszystkich innych jeszcze większa” – powiedział Archbold.

„Nie sądzę, by ktokolwiek się tego spodziewał, ale Ralph ma pomysł i jest to coś, co chcę wypróbować i zobaczyć, jak nam pójdzie, aby spróbować rozwijać młodych zawodników w zespole na przyszłość”.

„Sam jest powodem, dla którego jestem profesjonalistą

Pochodzący z Timaru na południowej wyspie Nowej Zelandii Archbold po raz pierwszy pokazał swój talent na torze, zdobywając srebro w omnium na Mistrzostwach Świata w 2011 roku.

Później zdobył złoto w wyścigu scratch na Igrzyskach Wspólnoty Narodów w 2014 roku. Po okresach spędzonych w drużynach Marco Polo Cycling i An Post, przeszedł na poziom ProTeam, kiedy podpisał kontrakt z Bora w 2015 roku na pierwszy z trzech okresów spędzonych z drużyną.

Archbold, nazywany „The Flying Mullet” ze względu na swoje długie włosy i umiejętności jeździeckie, szybko zyskał reputację zaufanego lidera Sama Bennetta, ale przebieg jego kariery został znacząco zmieniony przez kraksę, której doznał podczas Tour 2016.

W wypadku doznał złamania miednicy i choć po kilku tygodniach powrócił do rywalizacji, jego kolejny sezon został zrujnowany przez skutki wypadku, a wypadnięcie dysku wykluczyło go z większości kampanii 2017.

„Najsłabszym punktem były zdecydowanie moje obrażenia po wypadku na trasie w 2016 roku. To był długi okres rekonwalescencji, walki i prób znalezienia pracy, to było najtrudniejsze” – powiedział Archbold, który spędził trochę czasu z Aqua Blue, zanim powrócił do poziomu Continental z Evo Pro na początku 2019 roku.

„Nie sądziłem, że uda mi się wrócić do World Touru, ale chciałem próbować dalej. Byłem młody i cieszyłem się, że mogę spróbować przez rok lub dwa na poziomie amatorskim. Gdyby się nie udało, musiałbym znaleźć nową pracę, by opłacić rachunki, ale na szczęście Bora miała dla mnie wolne miejsce w kwietniu 2019 roku, więc wróciłem”.

Archbold natychmiast powrócił na poziom WorldTour i podążył za Bennettem do QuickStep, gdy Irlandczyk przeniósł się tam pod koniec 2019 roku. Najważniejszy moment w karierze Archbolda nastąpił na samym początku jego dwuletniego pobytu w QuickStep, kiedy to pokonał George’a Bennetta i zdobył tytuł mistrza Nowej Zelandii na szosie.

„Miałem wiele szczytowych momentów, ale to był mój osobisty szczyt na szosie” – powiedział. „Nieczęsto mam okazję jeździć dla siebie na rowerze”.

To był zasłużony dzień chwały w karierze spędzonej w dużej mierze w sumiennej służbie innym, a przede wszystkim w otoczeniu Bennetta.

Ich kolarskie losy splotły się ściśle od czasu, gdy ich ścieżki skrzyżowały się w An Post w 2013 roku, gdy byli dwoma młodymi mężczyznami wciąż niepewnymi swojego miejsca w sporcie. W ciągu następnej dekady przejechali razem spory dystans, a Bennett był obecny podczas Tour of Guangxi na ostatnim łuku swojego przyjaciela.

„Sam jest powodem, dla którego jestem zawodowcem” – powiedział po prostu Archbold, a jego głos był surowy.

Ich drogi rozejdą się w 2024 roku, a Bennett opuści Bora-Hansgrohe i dołączy do AG2R Citroën, ale ich ścieżki z pewnością ponownie się skrzyżują, tak jak to miało miejsce na ostatnich kilometrach w Chinach.

Obaj panowie zostali zdystansowani na ostrym podjeździe na starcie do ostatniego etapu, a ostatnie kilometry przejechali razem, dzieląc się podróżą po raz kolejny.

Gdy dotarli do mety, Bennett delikatnie poklepał przyjaciela po ramieniu, a wzruszenie Archbolda było widoczne, gdy zatrzymali się około sto metrów za linią mety.

W milczeniu pochylił się na chwilę nad kierownicą, podczas gdy Bennett czekał. Słowa nie były potrzebne i nie padły. Po wzięciu butelki od czekającego soigneura, ponownie ruszyli w kierunku hotelu drużynowego, razem, ale mając przed sobą różne drogi.