Projekt Najlepsza Zima #4: Testy rampowe, zapiekanki i nowy rok

szczęście wydaje się, że wróciłem na właściwe tory i możemy znów ruszyć pełną parą do przodu. Wciąż mam nadzieję, że zima nie zaskoczy mnie wielkim opadem śniegu, który uniemożliwi mi jazdę, ale nawet to nie przekreśli moich planów na najlepszą zimę na rowerze. Zmieńcie piosenkę, to się zaczyna!

Witamy w czwartej części projektu Best Winter Ever. Obecnie jestem już po kilku miesiącach mojej pierwszej zimy jako nowy tata, a nasza córka skończy rok w drugiej połowie stycznia.

Dokumentuję moją zimę, próbując pogodzić jazdę na rowerze z byciem tatą po raz pierwszy. Pomimo wyzwania chcę spędzić najlepszą zimę na rowerze, mieszając różne rzeczy, eksplorując internetowy świat Zwift, gdy brakuje mi czasu, i staram się zachować spójność.

Jeśli nie czytałeś żadnej z poprzednich części, możesz je przeczytać poniżej w odcinkach jeden, dwa I trzy.

Jak dotąd nie było to całkiem proste i słyszę okrzyki „kolego bez szans” i „równie dobrze mogę pocałować rower na pożegnanie” od niektórych rodziców. Ale w większości jestem optymistą i nie widzę powodu, dla którego nie miałbym zrównoważyć tych dwóch kwestii. Powinienem teraz powiedzieć coś oczywistego i wspomnieć, że moja praca pozwala czasami na trochę jazdy konnej, co bardzo mnie cieszy.

Kilka tygodni temu miałem chwilowe przebłyski i rozmawiałem o tym, jak sprawy się skomplikowały. Rozpoczął się poważny brak snu, ponieważ dziecko w ogóle nie spało dobrze. Myślę, że mieliśmy szczęście z tym, jak do tej pory maluch spał przez większą część, co prawdopodobnie uśpiło mnie w fałszywym poczuciu bezpieczeństwa. Dodajmy do tego lekką kontuzję kolana, o której przeczytacie w części trzeciej, a czas potrzebny na wygojenie się kontuzji i czas spędzony na rowerze znacznie się skrócił.

Na szczęście wygląda na to, że teraz wszystko wróciło do normy.

Test rampowy Zwift

Zrzut ekranu z testu rampy (Źródło zdjęcia: Future / Tom Więckowski)

Po kilkutygodniowej przerwie w jeździe na rowerze i ograniczeniu do minimum jazdy, moje kolano wydaje się teraz bezbolesne podczas jazdy na rowerze i chodzenia. Czuję lekkie ciągnięcie z przodu rzepki, nad czym wciąż pracuję, ale chyba już wyszedłem na prostą.

W związku z tym, jak wspomniałem ostatnim razem, był czas tuż przed Świętami Bożego Narodzenia, aby odłożyć trochę markera i uzyskać ogólne pojęcie o mojej kondycji oraz zobaczyć, jaką pracę należy wykonać, aby poprawić moją kondycję w nowym roku i resztę zimy.

Miło było zdobyć ten benchmark, mimo że moje przygotowania w ciągu dnia nie były najlepsze; nie radzę sobie z nawodnieniem, uzupełnieniem paliwa itp. Jednakże, ponieważ jestem trochę kujonem, zamieniłem woskowany łańcuch z mojego najlepszego roweru na rower zimowy, aby trochę podnieść morale.

Utknęłam, wskakując na tenisówkę w oknie, które miałam, zanim położyliśmy dziecko spać. To moja praca, więc musiałem się wziąć w garść.

W Zwift dostępne są dwa testy rampowe. Test rampowy i test rampowy lite. Wersja „lite” zaczyna się od niższego poziomu mocy i jest ograniczona. Zwift twierdzi, że jest odpowiedni dla lżejszych rowerzystów i mniej doświadczonych rowerzystów. Jestem sceptyczny, że testy rampowe mogą nie być tak dokładne, jak dłuższe, dwudziestominutowe testy, ale w tej chwili nie martwię się zbytnio i biorąc pod uwagę okno czasowe, jakie miałem, regularne testy rampowe były dla mnie całkiem wygodne.

Jeśli nie znasz testu na rampie, założę się, że jako rowerzysta o nim słyszałeś. Jest to test na wyczerpanie, polegający na sprawdzeniu najlepszej mocy i wydolności aerobowej w ciągu jednej minuty. Następnie na podstawie liczb testowych obliczany jest Twój wynik FTP. Zwykle jest krótszy niż pełny test FTP, z których dwa są również w Zwift, na co nie narzekałem tego wieczoru, kiedy to zrobiłem!

Sam test rozpoczyna się od 100 watów i, jak sama nazwa wskazuje, zwiększa wysiłek o 20 watów co minutę. W tej chwili zauważalne było niewielkie opóźnienie, gdy wysiłek zaczął dokuczać i czułem, że mój organizm nie jest przyzwyczajony do wysiłku. Dotarłem do połowy 300 watów i maksymalnego tętna 192 uderzeń na minutę i zgodnie z oczekiwaniami moje FTP na koniec spadło z mojego ostatniego testu do około 255 watów. Naprzód i w górę!

Na szczęście mój tata również przybył do naszego domu niezapowiedziany z dużym pasztetem zaraz po tym, jak skończyłem test na rampie, podczas gdy moja druga połowa kąpała się z małym.

Przyznam, że w osłupieniu po wysiłku zaakceptowanie wspomnianego ciasta i pogawędka były trochę trudne, chociaż może powinnam być wdzięczna, że ​​ciasto w ogóle się pojawiło i że nie minęło całe dwadzieścia… próba minutowa. Naprawdę byłbym wtedy złym towarzystwem.

godzina

Warto przeczytać, jeśli chcesz usłyszeć o prawdziwym wysiłku! (Źródło zdjęcia: Future / Tom Więckowski)

Dlaczego intensywne treningi na trenerze stacjonarnym są tak niesamowicie trudne? Przynajmniej dla mnie. To coś, co zadaję sobie dość regularnie, a na pewno za każdym razem, gdy wykonuję serię wysiłków lub ścigam się.

Jest coś w byciu uwięzionym na rowerze na stacjonarnym trenażerze, co wydaje mi się zwiększać wysiłek, bez poczucia prędkości wynikającego z migającej scenerii. Nie możesz nawet pomyśleć: „Boże, jadę szybko”, żaden rower nie porusza się pod tobą, nie ma reakcji asfaltu ani nawierzchni drogi. Po prostu czysty, nieubłagany wysiłek.

Prawdopodobnie nie pomaga to, że po prostu nie jestem zbyt odpowiedni i nie mam zbyt wiele mocy, aby podejmować tak duże, żmudne wysiłki. To świetny trening, ale kurczę, jest trudny.

Przydatne są podpowiedzi w teście rampy Zwift i różnych innych ćwiczeniach w aplikacji, które dotyczą utrzymywania płynnej kadencji pedałowania i utrzymywania pozycji siedzącej. Dla mnie to prawda, utrzymywanie pełnego biegu i kadencji jest pomocne przy zwiększonym poziomie wysiłku związanym z rampą lub testem FTP, a także przy jakimkolwiek długotrwałym wysiłku.

Utrzymuj rytm i utrzymuj go, a będziesz mógł głębiej zaangażować się w wysiłek, zarówno w pomieszczeniu, jak i na zewnątrz. To sprawiło, że wróciłem myślami do akapitu z książki „The Hour”, mistrza brytyjskiego jazdy na czas Michaela Hutchinsona, który zawsze mi się podobał, jeśli chodzi o wysiłek, gdy byłem na trenerze:

„Kiedy jestem świeży, mogę nabrać szybkiego tempa i jest to łatwe. Wtedy wszystko, czego potrzebuję, aby utrzymać tempo, to trochę więcej i trochę więcej. Podobnie jak balon na ogrzane powietrze: kiedy już wystartujesz, ziemi, potrzebuje jedynie wystarczającej ilości energii, aby ją tam utrzymać, po trochu na raz.”

Na litość boską, proszę, nie myśl, że hakowanie trenera jest w jakikolwiek sposób, kształtem lub formą porównania z wysiłkiem związanym z godzinną próbą bicia rekordu. Po prostu podziwiam to uczucie w taki sam sposób, w jaki może to zrobić każdy rowerzysta, który kiedykolwiek się przejechał. Michael Hutchinson był również na tyle dobry, że podpisał mój egzemplarz podczas kolacji w klubie kolarskim w 2008 roku. Obraz wysiłku nadal brzmi we mnie aktualnie po tylu latach.

Przejażdżka grupowa Zwift

Kwiato przemawia na przejażdżce grupowej Ineos (Źródło zdjęcia: Future / Tom Więckowski)

Jestem wielkim fanem słuchania muzyki podczas jazdy na rowerze, szczególnie w pomieszczeniach, i w ciągu ostatnich kilku miesięcy spędziłem sporo godzin słuchając muzyki podczas Zwiftingu. To, czego lubię słuchać, różni się w zależności od tego, co robię i jak się czuję, jak przypuszczam każdy z nas. Jeśli chcesz posłuchać utworów, przy których lubię jeździć, stworzyłem 45-minutową zimową playlistę Zwift na Spotify. Jest to głównie playlista rockowa/indie, dość optymistyczna i może pasować do szybkich rytmów lub treningu. Mam nadzieję, że Ci się spodoba!

Podczas moich ostatnich kilku sesji postąpiłem wbrew konwencjonalnym poglądom i założyłem lekką warstwę podstawową z długim rękawem do Zwifta. Myślę, że to prawdopodobnie działa tylko zimą, kiedy jestem w garażu przy otwartych drzwiach. Jednakże ręcznik zarzucony na kierownicę jest dla mnie nieco irytujący, zwłaszcza gdy się wysilam, a długi rękaw pozwala mi po prostu wytrzeć głowę ramieniem i wydaje się, że nieco lepiej radzi sobie z wilgocią, a także sprawia, że ​​czuję się bardziej komfortowo. A więc gotowe, porzuć zestaw przeznaczony do użytku w pomieszczeniach zamkniętych i zajrzyj do szuflady z zestawem zimowym!

Nasza córka już chętnie siedzi na rowerku biegowym, choć jeszcze nie może nigdzie chodzić

Nasza córka już chętnie siedzi na rowerku biegowym, choć jeszcze nie może nigdzie chodzić (Źródło zdjęcia: Future / Tom Więckowski)

Dłuższe dni i patrzenie w przyszłość

Piękne Święta Bożego Narodzenia i najkrótszy dzień w roku już za nami, a to oznacza, że ​​dni powoli, ale systematycznie stają się coraz dłuższe i znów jaśniejsze. Co zawsze mnie ekscytuje, zwłaszcza gdy się starzeję. Chociaż często robi się z tego światło, Nowy Rok jest często czasem wzmożenia treningów i zwiększenia poziomu wysiłku dla rowerzystów na całym świecie, co zawsze zapewnia mi zastrzyk motywacji.

Kiedy kilka miesięcy temu pisałem część jednej z najlepszych zim w historii projektu, nakreśliłem kilka celów. Jednym z nich było wyjście z zimy z przyzwoitym poziomem sprawności i obiecującymi wynikami w zakresie mocy. Numer dwa nadal był stymulowany przez odkrywanie Zwift i próby odkrywania, co ma do zaoferowania wraz z trenerem Zwift Hub One. Numer trzy: próbowanie nowych rzeczy zarówno w domu, jak i na zewnątrz.

Nie strzeliłem wszystkich tych bramek do końca grudnia. Muszę popracować nad swoją kondycją, chwilowy brak snu mocno pokrzyżował te aspiracje, ale na razie wszystko jest w porządku. Utknąłem w testowaniu Zwift Hub One, a także samej aplikacji. Jeździłem z kolegami z klubu rowerowego i brałem udział w zorganizowanych przejażdżkach grupowych Zwift. Rozkręciłem Box Hill (wirtualnie) z Michaelem Kwiatkowskim i dołączyłem do grupowej przejażdżki „Team Italy”, która była doskonała, zorganizowana i dobrze przeprowadzona, bez spalenia na początku lub w połowie. Udało mi się także odbyć kilka zimowych wyścigów na lokalnym welodromie, co również było dla mnie nowością i bardzo dogodne czasowo.

Biorąc wszystko pod uwagę, powiedziałbym „nieźle”, jeśli chodzi o dotychczasowy projekt. Posiadanie pierwszego dziecka to dla mnie ciągła nauka i powoli coraz lepiej radzę sobie z łączeniem jazdy na rowerze – mojej pasji – z obowiązkami ojca.

Jednak do zimy pozostało jeszcze kilka miesięcy i chociaż ta krótka seria dobiega końca, jestem jeszcze bardziej zmotywowany do próbowania nowych rzeczy, zwiększania umiejętności jazdy na rowerze, gdzie i kiedy mogę, oraz dowiadywania się więcej o równoważeniu jazdy na rowerze i życia jako świeżo upieczony tata.

Kto wie, może przeczytam tę książkę za kilka lat i uśmiechnę się po powrocie z świątecznej przejażdżki rowerowej z córką.

Dodaj komentarz