Primoz Roglic opuszcza Jumbo-Visma pomimo wygranej w Vuelta

Primož Roglič, zwycięzca Giro d’Italia 2023, ujawnił swoje wewnętrzne przemyślenia dotyczące sezonu, który okazał się pełen zwycięstw i porażek. Zmiana zespołu na nadchodzący rok jest już faktem, a jego ambicje i pragnienia robią wrażenie na wszystkich fanach kolarstwa. Czytaj dalej, aby poznać kulisy decyzji słoweńskiego mistrza.

Primož Roglič opowiedział otwarcie o wzlotach i upadkach swojego sezonu 2023, kontrastując „niesamowity moment”, w którym chwała Giro d’Italia przeniosła się do niego, odeszła, a następnie wróciła do niego na Monte Lussari, z „niewygodną” sytuacją wewnątrz zespołu na stadionie Vuelta a España.

Rozmawiam z holenderską gazetą OGŁOSZENIE tuż przed nowym rokiem i oficjalnymi pierwszymi dniami jazdy na Bora-Hansgrohe Roglič powiedział, że „osiągnął wszystko, co mógł” z Jumbo-Vismą, patrząc w przyszłość na nowe pastwiska.

Słoweniec zauważył również, że nie chce iść dalej, nawet jeśli wygra Vueltę, którą odniósł jego kolega z drużyny Jumbo-Visma, Sepp Kuss.

„Kilka lat wcześniej nauczyłem wszystkiego Jonasa i Seppa, nadal mnie szanowali, a teraz byli dla mnie numerami 1 i 2” – powiedział. „Stworzyliśmy historię, a ja byłem jej częścią. Ale nawet gdybym wygrał Vueltę, odszedłbym. Po prostu mam większe możliwości gdzie indziej, aby osiągnąć to, o co wciąż walczę. To nie była trudna decyzja, ale raczej naturalny.

„Dzięki Jumbo osiągnąłem maksimum, co mogłem. Doszło do momentu, w którym musiałem odejść. Nie umniejsza to tego, jak szczęśliwy byłem na podium w Madrycie. Mam nadzieję, że będę jeszcze szczęśliwszy na przyszłych zdjęciach i w inną koszulkę.

„Czułem się nieswojo, ponieważ moim obowiązkiem jest wygrywanie wyścigów” – powiedział o Vuelcie. Z drugiej strony nie chodziło tylko o mnie, ale także o zespół. I nikt nie zasługuje na to bardziej niż Sepp.”

Po ośmiu latach spędzonych w holenderskiej kadrze Roglič przechodzi teraz do Bora-Hansgrohe, mimo że pozostał mu rok kontraktu. Spotkał się już ze swoimi nowymi kolegami z drużyny – w tym Aleksandrem Własowem, Danim Martínezem i Jaiem Hindleyem – na przedsezonowym obozie przygotowawczym drużyny.

Teraz planuje z wyprzedzeniem przyszłoroczny Tour de France, podczas którego poprowadzi własny zespół, zamiast prawdopodobnie grać drugie skrzypce w stosunku do lidera Visma-Lease a Bike i dwukrotnego zwycięzcy Jonasa Vingegaarda.

Roglič wygrał cztery Wielkie Toury, ale jeszcze nie wygrał Tour, gdzie zajął czwarte i drugie miejsce, a dwukrotnie zrezygnował z powodu wypadków. Dodanie wyścigu do swoich wypełnionych palmarès wyścigów etapowych to jego największe marzenie w tym sporcie, choć powiedział, że „nie będzie żałował”, jeśli zakończy karierę bez zwycięstwa.

„Ale jeśli ten moment nie nadejdzie, nie będę żałować” – powiedział. „Ludzie czasami pytają: «Co chciałbyś zmienić w swoim życiu?» Spójrzcie, ile cudownych rzeczy przeżyłam. Nie zmieniłabym niczego”.

Roglič poświęcił także trochę czasu, aby przypomnieć sobie swoje zwycięstwo w Giro d’Italia w maju, podczas którego wyrzucił swój łańcuch podczas dramatycznej ostatniej jazdy na czas na Monte Lussari, pokonując Gerainta Thomasa i zdobywając tytuł Maglia Rosa.

Nie wróci w 2024 r., zamiast tego skupi się na lipcu, ale nazwał to „niesamowitym momentem”, ponieważ jego przyjaciel, były skoczek narciarski Mitja Mežnar, z łatwością stanął dokładnie we właściwym miejscu, aby pomóc.

„To zawsze będzie niesamowity moment. Dlaczego Mitja tam był? I dlaczego właśnie tam spadł mi łańcuch?” – powiedział Roglič. „To, co tam czułem, było wszechogarniające. W 2007 roku zostałem mistrzem świata w skokach narciarskich z Mitją, a teraz on mnie popchnął.

„Wygrywam Giro w miejscu, w którym skakaliśmy w Pucharze Świata. Takich rzeczy nie da się wytłumaczyć”.

Dodaj komentarz