Powrót Primoz Roglica: Sen o Tour de France

Historia przejścia Primoža Rogliča do zespołu Bora-Hansgrohe jest pełna dramatyzmu, intryg i polityki wewnętrznej. Połączenie tego mistrza z nowym zespołem obiecuje emocjonujące wyścigi, pełne rywalizacji i ambicji. Roglič szuka swojej drugiej szansy na zwycięstwo w Tour de France, a zespół Bora-Hansgrohe jest gotowy, aby pomóc mu osiągnąć ten cel. To powitanie nowego rozdziału w światowej kolarskiej scenie, który z pewnością będzie pełen niespodzianek i niezapomnianych wydarzeń.

Ostatecznie Jumbo-Visma po prostu nie była już wystarczająco duża zarówno dla Primoža Rogliča, jak i Jonasa Vingegaarda, więc prędzej czy później spodziewano się rozwodu, polubownego lub nie.

Było to już widoczne w środku zeszłej zimy, kiedy zarząd podjął decyzję o pominięciu Rogliča w składzie na Tour de France 2023, woląc postawić całe wyzwanie na broniącego tytułu Vingegaarda.

Roglič wiedział już, że powrót na szczyt hierarchii zespołu Tour nie leży w jego gestii. Bez względu na to, co osiągnął w 2023 r., Roglič zdał sobie sprawę, że ponownie zostanie liderem Jumbo na Tour de France tylko wtedy, gdy Vingegaardowi nie uda się w lipcu.

Kiedy Vingegaard odniósł swoje drugie zwycięstwo z rzędu w Tourze, dni Rogliča w drużynie dobiegły końca. To prawda, że ​​nadal miał kontrakt do końca 2024 roku, a jeszcze we wrześniu menedżer Richard Plugge stanowczo zapewniał, że pozostanie ich „królem”, ale opracowywana była już strategia wyjścia.

Plugge zwolnił Rogliča z kontraktu, aby umożliwić mu przeprowadzkę do Bora-Hansgrohe, a klucze do królestwa Visma Lease a Bike Tour de France należały teraz wyłącznie do Vingegaarda, a Sepp Kuss jest teraz dublerem Duńczyka po jego imponującym występie w Vuelcie.

W kolarstwie te same motywy mają tendencję do powtarzania się z pokolenia na pokolenie. Historię zastąpionego lidera szukającego lepszych możliwości gdzie indziej widzieliśmy już wcześniej, ale z różnym powodzeniem.

Bernard Hinault zasłynął z tego, że Laurent Fignon wyprzedził go w Renault. Niedawno, choć z mniejszym sukcesem, Chris Froome opuścił Ineos Grenadiers i przeszedł do Israel Premier Tech, gdy stało się jasne, że w kolejności dziobania spadł poniżej Egana Bernala i Gerainta Thomasa.

Poza ich wiekiem i ambicjami, pomiędzy niefortunną przeprowadzką Froome’a ​​do Izraela a przejściem Rogliča do Bora-Hansgrohe niewiele jest podobieństw.

Po pierwsze, Roglič przybywa do Bora-Hansgrohe po jednym z najlepszych sezonów w swojej karierze. Przystępując do Vuelty, w 2023 roku miał 100% rekordu w wyścigach etapowych, wygrywając Tirreno-Adriatico, Volta a Catalunya, Giro i Vuelta a Burgos. Tylko dwóch kolegów z drużyny – i być może kaprysy polityki wewnętrznej – uniemożliwiły mu kontynuowanie sekwencji w Vuelcie, gdzie nadal wygrywał w Xorret de Catí i na szczycie Angliru.

Podejście Bora-Hansgrohe do rekrutacji na przestrzeni lat było ogólnie rzecz biorąc trzeźwe i trzeźwe, a podpisanie kontraktu z Rogličem nie było wyjątkiem.

Kiedy na przykład menedżer Ralph Denk ogłosił podpisanie kontraktu na początku października, zdawał się potwierdzać wszystkie uprzedzenia dotyczące niemieckiej ostrożności finansowej, zauważając, że oszczędności w budżecie w ostatnich sezonach pozwoliły mu na wykonanie ruchu w kierunku Rogliča, gdy wszedł na rynek .

Innymi słowy, nie był to ani zakup pod wpływem impulsu, ani oświadczenie, ale szansa, którą po prostu należało wykorzystać.

Najlepsza szansa

Pomimo zainteresowania Ineos loterią w Roglič, Bora-Hansgrohe było prawdopodobnie najodpowiedniejszym miejscem lądowania. Roglič był odpowiednikiem rozgrywającego NFL u szczytu kariery, testującego możliwości w wolnej agencji i zdecydował się na Borę, ponieważ to zespół, który dał mu największe szanse na zwycięstwo już w 2024 roku.

Niemiecki zespół WorldTour wykonał już wiele prac przygotowawczych do zbudowania zwycięskiego zespołu. W składzie znajduje się szeroka kadra wspinaczy, a także kilku zwycięzców Grand Tour w samochodzie drużynowym i wyposażonym w najbardziej zaawansowany sprzęt w WorldTour, szczególnie w jeździe na czas.

Nawet jeśli Roglič, jak przyznał, właśnie opuścił najlepszy zespół na świecie, w Bora-Hansgrohe nie będzie zaczynał od zera.

Po odejściu Petera Sagana zimą 2021 r. Bora zdecydowała się już na zmianę kierunku, skupiając się bardziej na klasyfikacji generalnej Grand Tours.

Jai Hindley i Aleksandr Własow zostali zatrudnieni jako liderzy na wyjazdach, a Rolf Aldag wszedł za kulisy, aby pomóc w rekonfiguracji składu. Posłanie na dyrektora sportowego niedawno emerytowanego Enrico Gasparotto również okazało się mistrzowskim posunięciem.

Nowe podejście zostało szybko zweryfikowane, ponieważ Hindley odniosła wspaniałe zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Giro 2022, spokojnie czekając, aby zadać decydujący cios na ostatnich trzech kilometrach wspinaczki całego wyścigu. Wspierał go zespół Bora-Hansgrohe, który okazał się najsilniejszy na Giro, a także najbardziej pomysłowy, co pokazał ich atak w Turynie na 14. etapie.

W 2023 roku Bora-Hansgrohe wysłał Hindley na Tour z celem zajęcia miejsca na podium za pozornie nie do pokonania Vingegaardem i Pogacarem. Australijczyk wydawał się na to gotowy po wygraniu etapu i ubraniu się na żółto przez jeden dzień w Pirenejach, ale ciężka kraksa w drugim tygodniu ostatecznie zniweczyła jego wyścig, ograniczając go do 7. miejsca w klasyfikacji generalnej. Jednak nawet przy dobrej passie Hindley raczej nie przeżyje z Wielką Dwójką przez ponad trzy tygodnie.

Dodając Rogliča, Bora pozyskał jedynego kolarza w peletonie – być może razem z Remco Evenepoelem – który naprawdę wierzy, że może dobrze się rozwijać w lipcowym starciu z Vingegaardem i Pogacarem.

Logika podpowiada, że ​​Vingegaard i Pogačar pozostają o klasę wyżej od wszystkich pozostałych, ale Rogliča zachęci trasa obejmująca około 59 km jazdy na czas. Jeśli nie teraz to kiedy?

Struktura była już gotowa, a teraz Bora ma prawdziwego rywala, którego brakowało. Pytaniem na początek 2024 roku będzie to, jak płynnie Bora włączy Rogliča do swojego zespołu. Słoweniec właśnie opuścił jedyny znany mu zespół WorldTour, skład, który wyrósł wokół niego przez lata i często był dostosowany specjalnie do jego potrzeb.

Denk przyznał, że nie można po prostu „skopiować i wkleić” sposobu, w jaki Jumbo-Visma ścigał się dla Rogliča.

Z tego samego powodu zespół będzie musiał dokonać pewnych zmian, aby jak najlepiej wykorzystać styl Rogliča, zwłaszcza jego nieomylną zdolność do zdobywania sekund – zarówno w bonusach, jak i w czasie rzeczywistym – dzięki dzikim przyspieszeniom w późnych fazach.

Jest jeszcze kwestia obsady drugoplanowej Rogliča w lipcu. Wśród talentów wspinaczkowych Bora-Hansgrohe znajdują się Hindley, Vlasov, Lennard Kämna, Emanuel Buchmann, Sergio Higuita i nowo przybyły Daniel Martínez – choć być może nie jest to już Cian Uijtdebroeks. Denk, Aldag i inni muszą podjąć kilka ważnych decyzji dotyczących najlepszego wykorzystania ich w kalendarzu na rok 2024 i wybrać udział w Tour de France.

Denk zasugerował już, że Hindley najprawdopodobniej zostanie wysłana na Tour de France, aby pełnić funkcję najbardziej luksusowego gospodarza Rogliča, a nie do Włoch, aby spróbować wygrać drugie Giro. Można sobie wyobrazić, że u jego boku będzie także Martínez i co najmniej dwóch innych wspomnianych wspinaczy. Innymi słowy, Bora-Hansgrohe angażuje się całkowicie w projekt Roglič.

Chociaż Roglič trzykrotnie wygrał Vueltę, zwyciężył w Giro i zdobył tytuł olimpijski, w dużej mierze jego reputacja opiera się na jego nieudanych związkach z Tour, a w szczególności na tym niezatartym popołudniu w La Planche des Belles Filles w 2020 roku.

Uważający na taktykę i wystrzegający się komentarzy Roglič był do tej pory witany stosunkowo chłodno, ale nic tak nie zmienia reputacji kolarza jak porażka.

Jego godność pośród tego miażdżącego rozczarowania zapewniła mu nowy legion wielbicieli. Dalsze załamanie serca podczas kolejnych dwóch Tourów, podczas których wypadki przerwały jego wyzwanie, tylko zwiększyło jego atrakcyjność jako człowieka skazanego na nieograniczone załamanie serca podczas Tour.

Zwycięstwo Rogliča na Monte Lussari w maju ubiegłego roku zapewniło La Planche pewne odkupienie, ale rachunek nie został jeszcze do końca rozstrzygnięty.

Tour to brakujący element. Niezależnie od tego, czy zakończy się to agonią, czy ekstazą, ponowne uruchomienie Rogliča w Bora-Hansgrohe będzie jedną z historii sezonu. Na pewno nie będzie nudno.

Dodaj komentarz