Pedersen dreams of chasing cycling’s biggest stars

Jest mistrzem świata, zdobywcą etapów w każdym Grand Tour, a do tego ma na koncie 40 zwycięstw zawodowych. Mads Pedersen jest jednym z najlepszych kolarzy świata, ale wciąż brakuje mu jednego – zwycięstwa w Pomnikach, najbardziej prestiżowych jednodniowych wyścigach. Czy rok 2024 przyniesie mu upragnione zwycięstwo, które trwale zapisze się w historii kolarstwa? Oto historia człowieka, który pragnie tego jednego, triumfuującego momentu.

Tytuł mistrza świata w szosach, zwycięstwa etapowe w każdym Grand Tour i 40 zwycięstw zawodowych w największych wyścigach. Można to pomylić z dłoniami jeźdźca pod koniec znakomitej kariery, ale tak naprawdę opisują, czego dokonał Mads Pederson przed ukończeniem 28 lat.

Genialnemu Duńczykowi wciąż jednak czegoś brakuje. To coś jest Pomnikiem.

Kolarskie Pomniki to pięć najbardziej prestiżowych jednodniowych wyścigów, przesiąkniętych historią i toczących się na najdłuższych i najtrudniejszych trasach. Na liście zwycięzców tych wyścigów brakuje kilku ikon sportu – od Fausto Coppiego i Eddy’ego Merckxa po Tadeja Pogačara i Mathieu van der Poela – a zwycięstwo choćby w jednej może zadecydować o całej karierze lub utrwalić dziedzictwo.

I dlatego Mads Pedersen (Lidl-Trek) oddałby cały sezon pełen sukcesów, w tym zwycięstwo etapowe w Tour de France i zakończenie zwycięstwa etapowego Grand Tour rozgrywanego na Giro, za jedno zwycięstwo w Monument, które zostałoby trwale zapisane w jego pamięci palmares w 2024 r.

„Nie ma wątpliwości, że jestem tutaj, aby wygrywać wyścigi rowerowe, ale w przyszłym roku, jeśli mógłbym zmienić wszystkie wyniki, które uzyskałem w tym roku, na jeden pomnik. Tak, zrobiłbym to na 100%” – powiedział Pedersen Wiadomości rowerowe na grudniowym obozie szkoleniowym Lidl Trek.

Nazwisko Pedersena zapisało się już w podręcznikach historii kolarstwa po tym, jak wywalczył jednodniowy wyścig, który plasuje się na najwyższym poziomie w skali ważności, czyli wyścig szosowy Mistrzostw Świata w 2019 r. Dla niektórych uważany za niespodziankę w wieku zaledwie 23 lat, a nie przedpremierowy wyścig -ulubiony wyścig, Pedersen bezsprzecznie ugruntował swoją pozycję jednego z najlepszych jeźdźców na świecie.

Wiele wskazywało na to, że jego talent szczególnie przydał się podczas najbardziej brutalnych dni w siodle poprzedniego roku, kiedy w swoim debiucie w wyścigu w 2018 roku zajął drugie miejsce w Tour of Flanders. Tylko Niki Terpstra był wtedy lepszy, gdy Pedersen spędził ciężki dzień na początku ucieczki i jako 22-latek dał wszystkim przedsmak tego, co miało nadejść w kolejnych latach.

Wspólnym motywem tych dwóch wczesnych sukcesów było to, że nawet dla samego Pedersena była to nieoczekiwana podróż na podium Pomnika w 2018 r. i na sam najwyższy stopień w wyścigu szosowym Mistrzostw Świata w 2019 r.

Jednakże pierwszy Duńczyk, który wygrał wyścig szosowy mężczyzn na Mistrzostwach Świata, jest dziś znacznie pewniejszym jeźdźcem, świadomym swoich talentów i możliwości pokonania najlepszych na świecie. W końcu zrobił to samo w deszczowy dzień w Yorkshire nieco ponad cztery lata temu, więc teraz nie może być to aż tak nieoczekiwane, gdy ma ręce w górze.

Szósty, trzeci, czwarty i czwarty: jego wyniki z Mediolanu-San Remo, Tour of Flanders, Paryż-Roubaix i Mistrzostw Świata w 2023 r. Całkiem niezły zestaw pozycji, ale bez zwycięstwa. Na jego drodze stanęło dwóch współczesnych gigantów tego sportu – Van der Poel i Pogačar.

Zapytany, jak mógłby ich pokonać, gdy nadejdzie czas w tym sezonie, Pedersen najpierw zrobił pauzę, po czym ujawnił swoją pewność, że jest w stanie ulepszyć współczesne „supergwiazdy”, aczkolwiek z zastrzeżeniem, że wszystko musi pójść dobrze.

„Wiem, że mogę… Pokonałem ich już wcześniej i nadal wierzę, że mogę to zrobić ponownie” – powiedział Pedersen.

„Ale wszystko zależy od tego, jak wyścig zostanie rozegrany tego dnia. Jeśli pojawię się w najlepszej możliwej formie, w najlepszej możliwej kondycji psychicznej i z najlepszym pomysłem na wygranie wyścigu, myślę, że jest to możliwe.

„To będzie trudne. Mogą to być także goście, którzy nie są żadną z tych supergwiazd. Ale tak naprawdę nie myślę o tym: „Jak pokonać tych gości?”, ale „Co mogę teraz zrobić, aby tego dnia być najlepszym z możliwych?”

Taktyka wyścigowa Pedersena w klasykach potwierdza jego słowa: jeździec często nie czeka, aż jego bliscy rywale skoczą, ale zamiast tego przewiduje wyścigi i wyprzedza je. Dwukrotnie przybliżyło go to do marzenia o Pomniku – we wspomnianym już Ronde 2018 i ubiegłorocznej edycji tego samego wyścigu, kiedy był już w ataku na 114 km przed metą.

Wystartował zaledwie na piątym z 19 brukowanych sektorów, a jego ruch na Wolvenberg sprawił, że jego dzień na prowadzeniu we Flandrii trwał aż do ostatnich 18 km, gdzie na Oude Kwaremont przeleciała obok niego słoweńska rakieta. Pogačar go dogonił i odniósł historyczne zwycięstwo solo.

„Nie sądzę, że mógłbym zrobić coś lepszego” – powiedział Pedersen o swoich decyzjach dotyczących wyścigu. Duńczyk zajął trzecie miejsce po tym, jak jakimś cudem wygrał sprint w małej grupie przed Woutem van Aertem, wierząc, że woli biec, zamiast po prostu podążać za nim.

Pedersen, Pogacar i Van der Poel walczą w deszczu na mistrzostwach świata w Glasgow

Pedersen, Pogacar i Van der Poel walczą w deszczu na mistrzostwach świata w Glasgow (Zdjęcie: Zac Williams/SWpix)

Coś podobnego miało miejsce na Mistrzostwach Świata w Glasgow, gdzie pokazał swoją klasę w wybranej grupie czołowej wraz z Pogačarem, Van der Poelem, Van Aertem i Alberto Bettiolem, ale żaden z nich nie był tego dnia w stanie dorównać Holenderowi.

Zatem pomimo całej swojej pewności siebie i wyraźnego talentu czołowego kolarza wyścigowego, Pedersen oczywiście nie zamierzał określać siebie jako jednej z „supergwiazd”, o których wspomniał wcześniej. Być może dlatego, że jest skromny, jak to zwykle bywa w przypadku Duńczyków, lub po prostu takie jest jego przekonanie, że należy do tego pokolenia.

„Nie chcę siebie umieszczać w tym pudełku, ponieważ wiem, że oni mają większy talent ode mnie. Mają więcej wyników niż ja. Po prostu wygrywają więcej niż ja, powiedział Pedersen.

„Miewam dobre dni, kiedy mogę rywalizować z tymi zawodnikami i tak jak mówiłem, nadal wierzę, że mogę ich pokonać. Ale nie siedziałbym tutaj i nie mówił, że jestem w tym samym pudełku co ci ludzie, ponieważ to pieprzone supergwiazdy kolarstwa. Nie tylko na rowerze, ale także poza nim.

„Powiem, że jestem o krok od tych ludzi. Ale nie przeszkadza mi to całkowicie i cieszę się z tego, jak jest teraz.”

Pamiętaj, że stopień poniżej pary jeźdźców, którzy wyczyścili dziewięć z ostatnich 18 pomników znajdujących się między nimi, może gwarantować status „supergwiazdy” – nie żeby Pedersena to obchodziło. Pragnie tego pomnika i jako jeden z nielicznych w peletonie jest w stanie go uchwycić.

Lotny start w 2024 r. i jazda dla siebie

BESSEGES FRANCJA LUTY 02 LR Mads Pedersen z Danii i Team Lidl Trek Yellow Points Jersey świętują na mecie jako zwycięzca etapu przed Milanem Mentenem z Belgii i Team Lotto Dstny podczas 54. Etoile de Besseges Tour du Gard, etap 3, etap o długości 16111 km z Besseges do Besseges, 2 lutego 2024 r. w Besseges, Francja Zdjęcie: Luc ClaessenGetty Images

Pedersen wygrywa 3. etap Etoile de Bessèges (Zdjęcie: Getty Images)

Duńczyk nie mógł rozpocząć sezonu 2024 znacznie lepiej, zajmując jak dotąd miejsca w pierwszej dziesiątce każdego dnia wyścigu. Na Etoile de Bessèges dodał kolejne zwycięstwo etapowe i zwyciężył w klasyfikacji generalnej GC, po czym wyruszył na Tour de Provence, gdzie był w najlepszej formie.

Pedersen odniósł trzy zwycięstwa etapowe w brutalnie dominujący sposób oraz w klasyfikacji generalnej. Obydwa były ważnymi wyścigami przygotowawczymi, w których chciał oczywiście wystartować, ale wiosną Pedersen będzie chciał być u szczytu swoich możliwości.

Jeszcze w zeszłym miesiącu sprawdzał Poggio podczas rekonesansu Mediolan-San Remo. Będzie to pierwsza szansa w roku na zaspokojenie jego apetytu wielkości pomnika podczas Tour of Flanders i Paryż-Roubaix, które odbędą się później wiosną.

Często opisuje się go jako „Monument najłatwiejszy do ukończenia, ale najtrudniejszy do wygrania”, a Pedersen przez dwa lata z rzędu brał udział w ostatnich edycjach jako szósty, ale nie stanął na najwyższym stopniu podium, jakiego pragnął.

Pedersen nie tylko będzie tego chciał dla siebie, ale jego zespół Lidl-Trek będzie desperacko chciał zdobyć pomnik dzięki swojemu nowemu, dużemu sponsorowi, który dołączy do niego podczas zeszłorocznego Tour de France.

Według doniesień jest to 40-procentowe zwiększenie budżetu wprowadzonego przez supermarket, ale Duńczyk nie odczuwa ani procenta dodatkowej presji. Jest jednak świadomy wzmocnionego zespołu klasycznego, w który zainwestowała amerykańska drużyna dzięki doświadczeniu Tima Declercqa i wysokiemu poziomowi Jonathana Milana, który pomógł im osiągnąć status „super drużyny”.

„Zastosuję to samo podejście. Szczerze mówiąc, nie obchodzi mnie, czy zespół będzie wywierał na mnie większą presję – nie sądzę, ale wywieram tę presję również na siebie, ponieważ nadal chcę być najlepszy w zespole” – powiedział Pedersen Wiadomości rowerowe.

„Oczywiście Lidl i Trek chcą wyników. Właśnie za to nam płacą i dlatego pozyskali tych wszystkich nowych chłopaków i mają te nowe, wielkie ambicje”.

Madsa Pedersena nie napędza jednak nic zewnętrznego. Mogą to zrobić jedynie jego własne ambicje.

„Nie jeżdżę, żeby zdobyć uznanie. Jeżdżę, żeby wygrywać i osiągać własne cele. Jeśli dostanę wystarczający kredyt, szczerze mówiąc, nie obchodzi mnie to. Nie jeżdżę na rowerze, żeby uszczęśliwiać moją rodzinę, zespół… lub was” – powiedział, wskazując salę dziennikarzy przeprowadzających wywiady z nim i jego kolegami z drużyny w Calpe.

„Wyznaczam sobie cele i dążę do ich osiągnięcia”.

W niedzielę wróci do ścigania w Paryżu-Nicei, zanim rozpocznie swoją kampanię w klasykach w San Remo. Nie wiadomo jeszcze, czy rok 2024 będzie rokiem Pomnika Madsa, ale jego konsekwencja i moc wydają się być na najwyższym poziomie w historii.

Pedersen z pewnością nie miałby nic przeciwko deszczowi, który zabrałby go z powrotem do tego jednocześnie ponurego, ale pięknego dnia w Yorkshire pięć lat temu i pomógł mu w jego dążeniu do uzyskania tego samego rezultatu na bruku Roubaix lub Flandrii.

Dodaj komentarz