Najlepsza Zima Ever #2: Jazda na świeżym powietrzu i bliskie spotkania

Nadszedł czas na drugą część serii „Projekt Najlepsza Zima Ever”! Celem jest sprawienie, aby pierwsza zima jako młody tata była moją najlepszą zimą na rowerze. Jak to zrobię? Czytaj dalej, aby poznać moje plany! Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj pierwszą część tutaj.

Witamy w drugiej części z czteroczęściowej serii, którą napiszę tej zimy, skupiając się na tym, jak planuję sprawić, aby moja pierwsza zima jako świeżo upieczony tata była moją najlepszą w życiu na rowerze. Odtąd będę się do niego odnosić jako: Projekt Najlepsza Zima Ever.

Czytać pierwsza część tutaj.

Krótko mówiąc, będzie to moja pierwsza zima zarówno jako kolarza, jak i młodego taty, a moim celem jest, aby była to moja najlepsza zima w historii na rowerze. Opisałem, jak planowałem (i miałem nadzieję), że to zrobię. Będę korzystał z inteligentnego trenażera Zwift Hub, który został mi pożyczony do pomocy przy projekcie, a także do jazdy po szosie.

Mam nadzieję, że nie trzeba dodawać, że moja rodzina jest moim najważniejszym priorytetem w życiu, ale jestem rowerzystą i nadal będę jeździć na rowerze. Myślę, że ważne jest, aby spróbować znaleźć czas na robienie rzeczy, które robiliście wcześniej jako rodzice. Życie nie kończy się, gdy rodzi się dziecko.

Nie daj się zwieść tytułowi tej serii „najlepsza zima wszechczasów”. Nie trenuję fanatycznie, aby w przyszłym roku przejechać cały sezon wyścigowy lub zmierzyć się z jakimiś ogromnymi wyzwaniami. Chcę po prostu przetrwać ciemną brytyjską zimę, dobrze się bawiąc jeżdżąc na rowerze, próbując rzeczy, których wcześniej nie robiłem, i utrzymując (i, miejmy nadzieję, poprawiając) swoją kondycję.

Jak potwierdzi każdy nowy rodzic, często brakuje mi snu i mam dużo więcej czasu, dlatego tak ważne jest dla mnie kontynuowanie jazdy na rowerze. Zamiast nie dotykać roweru przez całą zimę i narzekać, że nigdy nie mam czasu na jazdę, dlaczego nie spróbować podjąć wyzwania i wymieszać rzeczy, aby zima była wspaniała? Nasza córeczka też kończy już 11 miesięcy, co oznacza, że ​​trochę łatwiej jest nam teraz znaleźć czas na kilka godzin w tygodniu przejażdżki na rowerze. Zdaję sobie sprawę, że nie wspomniałam o tym w moim ostatnim artykule, więc wybacz mi, jeśli pomyślałaś, że co tydzień łączę nowonarodzone dziecko z profesjonalnym poziomem treningu.

Wspomniałem również we wstępie, że zdaję sobie sprawę, że nie jestem pierwszym rowerzystą, który został rodzicem i chciałbym usłyszeć od innych rowerzystów, jakie są wasze doświadczenia.

Pierwsza część tej miniserialu została opublikowana 17 dni temu i od tego czasu większość mojej jazdy konnej nadal odbywałem na zewnątrz. Dwie z tych przejażdżek odbyły się w kilka ostatnich sobotnich poranków, kiedy wstaję wcześnie i wychodzę z domu około 6:30 dla naszego lokalnego gangu łańcuchowego. W tej chwili całkiem dobrze pasuje to do sobotniego porannego harmonogramu mojego partnera, a podróż kończy się około 8:45. To satysfakcjonujące i miło jest wiedzieć, że cały dzień został zrealizowany przed 9:00.

Dziecko w tej chwili śpi całkiem dobrze (a przynajmniej tak dobrze, jak dziesięciomiesięczne dziecko) i albo robię dla niej butelkę przed wyjściem z domu, albo wychodzę po cichu, nie budząc jej, jeśli nadal jest zdrowa we śnie. Obiecujące jest to, że nie udało mi się jeszcze pomylić mieszanki węglowodanów z odżywką dla niemowląt, kiedy rano miałem załzawione oczy!

Miło jest wsiąść w ten przejazd, spędzić czas towarzysko, spotkać się z przyjaciółmi i wrócić wcześnie w sobotę rano. Muszę także podziękować mojej drugiej połowie, która jest szczęśliwa, że ​​mogę wyjść wcześniej i opiekować się dzieckiem, gdy mnie nie ma. Dni relaksu na sofie po przejażdżce już nie istnieją, a kiedy wrócę, od razu przechodzę w tryb taty lub pracę. Czasami czuję się trochę winny, że mogę wyjechać na kilka wolnych godzin od razu i czuję, że po powrocie do domu ważne jest, aby odciążyć moją drugą połówkę tak bardzo, jak to tylko możliwe.

Te przejażdżki stanowią również solidną okazję do wykorzystania zestawu, który testujemy w ramach naszej pracy w zespole technicznym CN, więc ciężka (i obecnie dość chłodna) jazda to świetny sposób na przetestowanie zwykłych podejrzanych zestawów zimowych ponieważ warstwy bazowe, rajstopy, kalosze i kamizelki są obecnie poddawane próbie.

To upiecze kilka ptaków na jednym ogniu i oznacza, że ​​często mogę zdać dobry egzamin, co w przeciwnym razie oznaczałoby dodatkowe wieczorne przejażdżki w tygodniu, co w tej chwili nie wchodzi w grę.

Większość moich sesji treningowych w pomieszczeniach odbywa się tej zimy na trenerze Zwift Hub. Trener przyjechał kilka tygodni temu i skorzystałem z ładnego okna, podczas gdy nasza córka spała i czekaliśmy, aż obiad się ugotuje, aby pewnego wieczoru szybko go złożyć w garażu.

To mój pierwszy raz, kiedy korzystam z trainera i muszę powiedzieć, że rozpakowywanie i konfiguracja nie mogą być łatwiejsze. Wyciągnij korpus trenażera, przykręć przednie i tylne drążki stabilizujące, które z braku lepszego słowa są „nogami”. Dokręć cztery śruby Nyloc za pomocą dołączonego klucza oczkowego i jesteś prawie gotowy do jazdy. Wybrana przez Ciebie kaseta zostanie zainstalowana, chociaż mam również zestaw aktualizacyjny Click and Cog, którego jeszcze nie wymieniłem, a także dostępne są wciskane adaptery, które pasują do Twojego roweru, niezależnie od tego, czy jest to oś QR, czy przelotowa z tyłu. Następnie pozostaje tylko podłączyć i jeździć.

Na razie w garażu nie ma rowerów testowych, więc będę trenował w pomieszczeniu na moim sprawdzonym rowerze zimowym Dolan Prefissio (z hamulcami szczękowymi); aluminiowa rama z pełnowymiarowymi błotnikami i połączenie popularnych komponentów 105 / Ultegra i Dura-Ace. W kołach zastosowano piasty Hope RS4 na felgach aluminiowych DT Swiss, które sam zbudowałem kilka lat temu, a cała reszta została wzięta z innych rowerów lub przywieziona tanio, w klasycznym zestawie zimowym.

Nie chcę się pocić na całym moim Cannondale Super Six Evo, więc dopóki nie przyjdą ręczniki z mikrofibry, podczas Zwiftingu będę zakładać i zdejmować koło z zimowego roweru.

Wskoczyłem na Zwift w ciągu ostatnich kilku tygodni, logując się na około czterdzieści minut, podczas gdy dziecko spało wieczorem po pracy, i na 30-minutowy wyścig kategorii B. Coś jest lepsze niż nic i nawet 30-minutowy trening zapewnia dobre samopoczucie i poczucie, że wykonałeś jakieś ćwiczenie.

Minęło trochę czasu, odkąd ścigałem się na Zwift, i był to szok dla systemu. Podczas zjazdu w wyścigu bezceremonialnie usunięto mnie z czołowej grupy i po prostu starałem się uzyskać wystarczającą moc na tym odcinku. Przy wadze 65 kg mój mały silnik prawdopodobnie nie najlepiej nadaje się do wytwarzania dużej mocy na trenażerze stacjonarnym. Ale jest tylko jeden sposób na poprawę!

Kolejną sesją plenerową, w którą ostatnio się angażuję, jest 100-okrążeniowy wyścig na rowerze szosowym na lokalnym welodromie na świeżym powietrzu, który znajduje się pięć minut jazdy od mojego domu. Oznacza to, że we wtorkowe wieczory mogę wyjść z domu na nieco ponad godzinę i odbyć trening bez samochodu w oświetlonym miejscu, poza drogą. Zrobiłem kilka ostatnich z nich i znów miło było jeździć z innymi motocyklistami, spotykać się towarzysko i po prostu robić coś innego, czego nie robiłem podczas poprzednich zim.

Myślę, że poważna awaria podczas rundy w tym tygodniu uświadomiła nam potencjalne niebezpieczeństwa związane z wyścigami i jazdą na świeżym powietrzu. Prowadzący kolarz rozbił się na ostatniej prostej na ostatnim okrążeniu, kilka metrów przede mną i niestety doznał poważnej kontuzji, powodując kilka złamań kości. Miałem wystarczająco dużo czasu i miejsca, aby ominąć wypadek, ale skłoniło mnie to do zastanowienia się, czy rozsądnie byłoby dodawać obecnie niepotrzebne ryzyko do jazdy i być może rozsądniej byłoby mieć nieco większą niechęć do ryzyka, gdy mamy dziecko pod opieką decyzja.

Patrząc w przyszłość

Zdaję sobie sprawę, że ostatni punkt prowadzi do przyzwoitej wielkości króliczej nory na temat potencjalnego ryzyka związanego z jakimkolwiek rodzajem kolarstwa lub wyścigów. Jeśli chodzi o zwykłe zwiększenie moich szans na uniknięcie kontuzji, podczas gdy mamy tak wiele do zrobienia w domu, być może trening w hali będzie najbardziej efektywną i najbezpieczniejszą opcją, zwłaszcza gdy pogoda się zmienia i zaczyna robić się naprawdę nieszczęśliwa

Testy sprawnościowe w pomieszczeniach, nadchodzę! Poruszyłem już wszystko, co może zaoferować Zwift, ale w perspektywie krótko- i średnioterminowej mam w planach kilka rzeczy, które pomogą w przygotowaniu niektórych sesji i zapewnią pewną strukturę co tydzień, oprócz jednej z moich zwykłych sesji, na które zwykle uczęszczam czyli „The Gorby”, sprawdźcie, jeśli tego nie wiecie. Pierwszym z nich jest odhaczenie niektórych sesji Akademii Zwift, które rozpoczęły się 6 listopada. Każdy może wziąć udział w tych sesjach. Posiadanie planu i struktury pracy świetnie nadaje się do łączenia spójnych tygodni, nie wspominając o utrzymywaniu inwestycji i motywacji. Sztywny plan treningowy i śmiem twierdzić, że trener byłby teraz o krok za daleko, więc zrelaksowany charakter Zwift Academy i jej sesji dobrze pasuje.

Jak już wspomniałem, będę także jeździł z moim klubem rowerowym w środowe wieczory, kiedy spora grupa jeździ z włączoną w aplikacji gumką, która utrzymuje grupę razem, ale możesz obserwować interwały sprintu i jechać we własnym tempie lub moc. Znowu coś, czego nie robiłem wcześniej i miły sposób na utrzymywanie kontaktów towarzyskich.

Na koniec należy ustalić pewne wartości bazowe i ponownie przetestować moją kondycję, aby uzyskać wyobrażenie o FTP w okresie właściwej zimy. Nie robiłem tego od wiosny, więc w mojej trzeciej części będziesz mógł przeczytać wszystko o tym, jak wywróciłem się na lewą stronę podczas testu rampowego.

Dodaj komentarz