Młody talent Neilson Powless myśli o sukcesach w klasycznych wyścigach, Tour de France i Olimpiadzie

Neilson Powless, wschodząca gwiazda w świecie kolarstwa, zapowiada kolejny sezon pełen wyzwań i ambicji. Jego celem jest zdobycie tytułu w jednym z belgijskich wyścigów po bruku, a także marzenie o zwycięstwie w Monument. Czy uda mu się osiągnąć swój szczytowy cel? Odpowiedzi na te pytania poszukamy w kolejnym sezonie kolarstwa.

W tym roku Neilson Powless rozpoczyna swój piąty sezon w EF Education-EasyPost w Europie, ale nie będzie to podczas niedzielnego Grand Prix Marsylii. W 2024 r. ponownie ma na oku jednodniowe wyścigi, tym razem wykorzystując swoje potężne wysiłki skupione na jednym lub dwóch belgijskich wyścigach po bruku.

To 27-latek, którego kariera wciąż się rozwija. W zeszłym roku odniósł zwycięstwo we Francji w GP La Marseillaise, a następnie zapewnił sobie tytuł GC w Etoile de Bessèges, zanim zajął trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej na Tour des Alpes i szóste w Paryżu-Nicei. W sześciu dużych wiosennych jednodniowych wyścigach zajął trzecie miejsce w Dwars Door Vlaanderen i czołową dziesiątkę w Mediolan-San Remo i Tour of Flanders.

„Zwycięstwo w Monument byłoby prawdopodobnie największym celem, jaki sobie teraz przyświecam. Czuję, że jest to osiągalne, realistyczny cel, który sobie stawiam. W żadnym wypadku nie jest to łatwe, bardzo, bardzo, bardzo trudno jest coś wygrać” – przyznał Powless Wiadomości rowerowe z nerwowym śmiechem.

Od swojego pierwszego zawodowego zwycięstwa w Clásica San Sebastián w 2021 roku Powless radzi sobie na mocnym, pagórkowatym terenie. W 2022 roku podczas Tour de France dwukrotnie zajmował czwarte miejsce na etapach, w tym na szczycie L’Alpe d’Huez. Jednak dopiero na 5. etapie po bruku do Wallers-Arenberg Powless poczuł smak żółci i o jedną sekundę tracił koszulkę lidera. Na Mistrzostwach Świata również był bliski chwały. W zeszłym roku zajął 11. miejsce w Glasgow na trasie odpowiadającej jego talentom, ale przegapił zwycięski ruch Mathieu van der Poela w końcówce.

„Od około dwóch lat jestem w czołówce dużych jednodniowych wyścigów, zaczynając od zwycięstwa w San Sebastián. To właśnie dodało mi pewności, że mogę jeszcze bardziej gonić za tymi wynikami. Od tego czasu, wiesz, nie byłem w stanie ścigać się w czołówce wszystkich jednodniowych wyścigów, w których brałem udział, ale powiedziałbym, że w większości dużych, w których brałem udział, byłem naprawdę móc wziąć udział w wyścigu w finale. To był naprawdę fajny cel, do którego dążyłem i na tym zdecydowanie będę się skupiał przez kilka następnych lat.

Jego sezon 2023 zakończył się po zajęciu drugiego miejsca w Maryland Cycling Classic, ale jego życie nadal nabierało tempa. Został ojcem, a wczesną jesienią przyszła na świat jego i jego żona Frances nowa córka Charlotte. Kupili także dom w pobliżu Houston w Teksasie, a następnie przyjął kolejną dostawę, tym razem o cztery lata przedłużoną z udziałem amerykańskiego zespołu EF Education-EasyPost WorldTour.

„Moja żona dorastała w Teksasie. Kiedy dowiedzieliśmy się, że Frances jest w ciąży, zdecydowaliśmy, że chcemy mieć trochę wsparcia rodziny poza sezonem” – powiedział o pracowitym okresie poza sezonem, a bycie ojcem zmotywowało go do zapewnienia większego bezpieczeństwa w zespole. „Bycie Amerykaninem w amerykańskiej drużynie daje mi trochę większe poczucie domu niż w jakimkolwiek innym zespole. Wszyscy są na tej samej stronie. Jestem tu naprawdę szczęśliwy.”

Powiedział, że bardzo by się ucieszył z powrotu do zespołu na Tour de France, ale „GC to nie mój radar”. Powiedział, że zespół będzie najpierw wspierał zdrowego Richarda Carapaza jako lidera zespołu na Tour de France, a potem będzie pewna swoboda w zakresie możliwości scenicznych. Zaintrygowała go szansa na kolejne igrzyska olimpijskie.

„Mój pierwszy szczyt w tym roku odbędzie się wiosną tego roku na brukowanym Classicu. Mam nadzieję, że uda mi się wygrać jeden z nich. Następnie drugim szczytem będzie Tour de France. To w pewnym sensie pasuje do Tour-Olympics, które są blisko siebie i mam nadzieję, że uda mi się wspiąć na ten sam szczyt” – powiedział Powless.

Stwierdził, że prawdopodobnie lepszym wyzwaniem do osiągnięcia sukcesu w tym roku będą igrzyska olimpijskie w Paryżu niż mistrzostwa świata w Zurychu, na które, jak słyszał, czekała go bardzo trudna wspinaczka, mimo że on uwielbia się wspinać.

„Jeśli przez całe 15 minut będzie to 15 minut wysiłku (wysiłku), może to być dla mnie trudne” – przyznał Powless. Powiedział, że trudno byłoby dorównać „wybuchowym jeźdźcom”, takim jak Primož Roglič czy Jonas Vingegaard, który nie ścigał się w Road Worlds od sześciu lat, odkąd brał udział w wyścigu szosowym do lat 23.

„Na igrzyskach olimpijskich znalazłem dla siebie więcej niszy, po prostu krótkie, mocne podjazdy trwające dwie, trzy, cztery minuty. A moja powtarzalność w tym przedziale czasowym jest dobra przez wszystkie siedem godzin wyścigów. Moja moc nie ma tendencji do zmniejszania się na tej długości. Pomyślałbym więc o igrzyskach olimpijskich, biorąc pod uwagę, że w Paryżu nie ma dużych gór, ale jeśli mamy do czynienia z krótką wspinaczką, wiesz 20 razy, to by mi odpowiadało”.

Nadal jest dumny ze swojego ostatniego sezonu, nawet jeśli nie potrafi wymienić swojego pierwszego wyścigu w nowym. Ubiegły sezon był pełen osiągnięć, a Powless powiedział, że jego dwójka była łatwa do rozpoznania.

„Numer jeden – zostanie tatą. To zwiększało moją motywację przez cały rok bardziej niż cokolwiek innego. Numerem drugim byłoby prawdopodobnie trzymanie się koszulki przez 13 dni i Tour de France” – powiedział.

Powiedział, że udostępnił rodzinie kilka z 13 koszulek w kropki, przy czym jedna jest zarezerwowana dla jego siostry, Shayny Powless, zawodowej kolarki i założycielki The Dream Catcher Foundation, organizacji zapewniającej programy rzecznictwa na rzecz kobiet i małych dzieci w rdzennych Amerykanach. społeczności. Jedna z tych koszulek powinna wkrótce pojawić się w ramach zbiórki pieniędzy na rzecz Dream Catcher.

Dodaj komentarz