Jorgenson’s Journey to Paris-Nice Victory: From Doubt to Triumph.

Od 2006 roku kolarz z USA nie zwyciężył w klasyfikacji generalnej wyścigu Paryż-Nicea, dopóki Matteo Jorgenson (Visma-Lease a Bike) nie przekroczył swoich oczekiwań i właśnie tego dokonał po oszałamiającym dniu ścigania na 8. etapie. 24-letni Amerykanin z Visma-Lease a Bike dorównał zwycięzcy etapu Remco Evenepoelowi (Soudal-QuickStep) na każdym z pięciu podjazdów, zdobywając 30-sekundową przewagę po imponującym występie. Czy Jorgenson jest nową nadzieją dla amerykańskiego kolarstwa? – to pytanie, które pojawia się po jego triumfie w Paryż-Nicea.

Od 2006 roku kolarz z USA nie zwyciężył w klasyfikacji generalnej wyścigu Paryż-Nicea, dopóki Matteo Jorgenson (Visma-Lease a Bike) nie przekroczył swoich oczekiwań i właśnie tego dokonał po oszałamiającym dniu ścigania na 8. etapie.

24-letni Amerykanin w każdym calu dorównywał zwycięzcy etapu Remco Evenepoelowi (Soudal-QuickStep) na każdym z pięciu podjazdów znajdujących się na 109-kilometrowej trasie wokół Nicei. Nawet trzy dotkliwe ataki byłego mistrza świata na Côte de Peille nie były w stanie zachwiać zdecydowanego człowieka z Visma-Lease a Bike.

W drodze powrotnej z Col des Quatre-Chemins do Nicei Jorgenson zdał sobie sprawę, co miał zamiar osiągnąć, uśmiechając się do kamer i uderzając powietrzem na ojczystych drogach jako mieszkaniec Nicei. Poprawił stawkę z wielkimi gwiazdami Evenepoelem i innym faworytem przed wyścigiem Primožem Rogličem (Visma-Lease a Bike), uzyskując 30-sekundową przewagę po ósmym etapie.

„Cóż, na początku tygodnia nie było moją ambicją wygrać Paryż-Nicea. Moją ambicją było dobre przejechanie w GC i pomyślałem, że miejsce w pierwszej trójce jest możliwe” – powiedział Jorgenson szczerze o swoich oczekiwaniach przed wyścigiem.

„Pamiętam rozmowę z dyrektorem (sportowym) Markiem Reefem i powiedział, że byłby zadowolony z pierwszej dziesiątki, ale powiedziałem mu, że moim celem jest pierwsza trójka.

„Wydaje mi się, że z każdym dniem powoli zbliżałem się do zwycięstwa, ale dopiero ostatniej nocy do mnie dotarło i pomyślałem, że OK, teraz muszę wygrać Paryż-Nicea. I tak… zrobiłem to.

Jorgenson rzucił nieco światła na sytuację z Evenepoelem, po tym jak obaj wyraźnie uzgodnili, że będą współpracować w żółtej koszulce Brandon McNulty (UAE Team Emirates), który upadł, aby zapewnić sobie zwycięstwo odpowiednio w klasyfikacji generalnej i etapowej po zaciętej walce w środkowa faza wyścigów.

„Podążanie za Remco (Evenepoelem), gdy atakuje, nigdy nie jest zbyt przyjemne, ale spodziewałem się tego w 100%” – powiedział Jorgenson.

„Myślałem, że na początku dnia przekroczy szczyt bonusowego sprintu, ale dzień był już wystarczająco chaotyczny i myślę, że to wyczuł.

„Po prostu siedziałem i czekałem, czekałem, czekałem. I myślę, że zdarzyło się to dwa lub trzy razy. W końcu za trzecim razem pozbyliśmy się Brandona i na to czekałem. Kiedy to się stało, zacząłem z nim rozmawiać i powiedziałem mu, że mógłby mieć scenę, gdyby pojechał ze mną. Na szczęście dobrze ze sobą współpracujemy, więc bycie z takim mistrzem było zaszczytem”.

Dla człowieka, który dorastał w Boise w stanie Idaho, była to długa droga, ale jak wspomniano, Jorgenson nie mógł czuć się bardziej jak w domu, kończąc etap na drugim miejscu z Evenepoelem zaledwie kilkaset metrów od miejsca, w którym mieszka. Największy jak dotąd dzień w swojej karierze na drogach, które tak dobrze zna.

„To ten sam sposób, w jaki wracam do domu prawie na każdym treningu” – powiedział. „To uczucie, które mam każdego dnia, jakby trening się skończył, praca została wykonana i dokładnie to samo czułem podczas wyścigu. Ale czułem się naprawdę dobrze i teraz zaczyna to trochę spadać. ”

Duże zwycięstwa, takie jak to, są przełomowym momentem dla kolarzy, ale Jorgenson nie wyprzedza siebie, mając świadomość, że to najlepsze osiągnięcie w karierze było solidną i ciężko zapracowaną pracą.

„To z pewnością coś znaczy. Nie będę tu siedzieć i mówić: wygram Grand Tour albo zostanę wielkim kolarzem, ale ten tydzień był naprawdę dobry” – powiedział.

„Kilka lat temu, nawet kiedy zostałem zawodowcem, szczerze mówiąc, nawet nie sądzę, że zasługiwałem na to, aby zostać profesjonalistą. Był to więc proces osiągania małych kamieni milowych i powolnej wiary w siebie”.

Jorgenson wcześniej otwarcie mówił o wysiłkach i inwestycjach, które poczynił, aby doprowadzić go do tego punktu, w którym jest jednym z czołowych zawodników w peletonie. Ale Visma-Lease a Bike wydaje się idealnym rozwiązaniem dla tak ambitnego rowerzysty.

„Myślę, że jestem w zespole, w którym każdy zawodnik motywuje się do bycia najlepszym. Jeśli chcesz szans, musisz się dla nich poświęcić, trenować jak najlepiej i starać się osiągnąć jak najlepszy poziom, aby na te szanse zasłużyć” – powiedział Jorgenson.

„Myślę, że jestem w idealnym środowisku”.

Wcześniej dwukrotnie znalazł się w pierwszej dziesiątce wyścigu Paryż-Nicea, ale ten rok był dla Amerykanina nowym poziomem, ponieważ nigdy nie wyglądał na zdenerwowanego niczyimi atakami i konsekwentnie podejmował rozsądne decyzje taktyczne na ośmiu etapach.

„Zrobiłem krok. Nie powiedziałbym, że to jakiś szalony krok. Ale w tym zespole tak naprawdę dbają o każdy szczegół” – powiedział.

„Naprawdę nie robimy niczego, czego nie zrobiłby żaden inny zespół, ale myślę, że staramy się maksymalnie dopracować każdy szczegół. Po prostu kierują się przede wszystkim wydajnością pod każdym względem – naszym żywieniem, podróżami i zarządzaniem.

„To po prostu przyjemność i myślę, że była to najlepsza decyzja, jaką podjąłem w mojej karierze, dołączając do tego zespołu”.

Jorgenson nie był jedynym zawodnikiem Visma-Lease a Bike, który występował przez cały ten tydzień. Zawodnik zespołu Jonas Vingegaard zdominował Tirreno-Adriatico, a holenderska drużyna jako pierwsza w historii wygrała oba prestiżowe tygodniowe etapy w tym samym sezonie.

I to Vingegaarda Jorgenson będzie z dumą wspierać podczas tegorocznego Tour de France, gdy Duńczyk będzie chciał zdobyć trzeci tytuł z rzędu. Posiadanie Amerykanina u boku wydaje się całkiem realną opcją w miarę upływu sezonu, a Jorgenson będzie w dalszym ciągu podnosił stawkę przy każdej nadarzającej się okazji.

„Myślę, że wiele osób pomyślało: «co za głupi pomysł», abym poszedł do zespołu, w którym tak, będę musiał jeździć dla Jonasa (Vingegaarda) na trasie” i myślę, że dla mnie to przyjemność spróbować wygrać Tour z Jonasem, powiedział Jorgenson.

„To znaczy, że byłby to najważniejszy moment w mojej karierze. A potem szansa na wygranie Paryż-Nicea to coś naprawdę wyjątkowego, więc jestem naprawdę szczęśliwy.

Dodaj komentarz