Geraint Thomas zwierza się: W zimie zrzucasz kontrolę

Walijczyk Geraint Thomas przygotowuje się do nowego sezonu na profesjonalnej trasie, w 18. sezonie swojej kariery. Ostatnio podpisał dwuletni kontrakt z Ineos Grenadiers, co może oznaczać ostatnią szansę na start w zawodowym peletonie. Co sprawia, że pragnie oddać się sprawom, których nie może doświadczyć w trakcie sezonu wyścigowego? – Zainteresuj się historią Thomasa i przygotowaniami do sezonu.

Dla Gerainta Thomasa pozasezonowa harówka na rowerze nie jest niczym nowym. Walijczyk przygotowuje się obecnie do nowego sezonu w zawodowym peletonie już po raz 18. w swojej długiej karierze, być może po raz ostatni po podpisaniu niedawno przedłużenia kontraktu o dwa lata z Ineos Grenadiers.

Dla Thomasa krótka przerwa na rowerze o tej porze roku to czas, aby odpuścić i oddać się rzeczom, w których on ani żaden inny rowerzysta nie może uczestniczyć w sezonie wyścigowym – takich jak alkohol i niedietetyczne jedzenie.

– poinformował 37-latek Czasy że potrzebuje takiego „wybuchu” poza sezonem, w okresie normalnego życia, zanim wróci do rygorystycznego trybu życia zawodowego sportowca.

„Szczerze mówiąc, myślę, że przez ostatnie dwa tygodnie byłem pijany przez 12 z 14 nocy. Od powrotu do Cardiff jestem wściekły. W ten sposób poznajesz swoich kumpli. Myślisz: «Och, chcesz złapać kogoś? Tak, chodźmy na kolację albo po prostu pójdźmy do pubu” – powiedział.

„W sezonie nie piję, poza okazjonalnymi drinkami, ale poza sezonem odpuszczam. Na pewno na początku tolerancja jest niższa, ale czuję, że teraz mam dobrą kondycję alkoholową. Nie wiem, czy to mentalność brytyjska, czy australijska, ta kultura polegająca na wychodzeniu i upijaniu się, gdy jesteś młody.

„To się nie zmienia i w ten sposób nawiązuję kontakty towarzyskie. Ta wybuchowość – ta prawdziwa normalność – jest tym, czego potrzebuję, bo teraz myślę: «Stary, naprawdę muszę po prostu wsiąść na rower i uporządkować swoje sprawy»”.

Thomas porównał swoją mentalność i „wybuchowe wpadki” poza sezonem z tym, co obserwuje obecnie u młodszych zawodników, mówiąc, że wielu nowszych zawodowców „trenuje” przez cały rok, a nie folguje sobie tak jak on.

„Czuję, że mogłem miło spędzić czas. Rzadko się teraz zdarza, aby młody jeździec rzeczywiście pił drinka” – powiedział. „Nie to, że trzeba się napić, żeby dobrze się bawić. To po prostu pokazuje różnicę w mentalności – wszystko jest mierzone i wszyscy są na tym 12 miesięcy w roku. Nawet poza sezonem nadal jeżdżą na rowerach lub biegają maratony”.

Jednak wkrótce uwaga ponownie skupi się na motocyklu, powrocie do formy i obniżeniu wagi wyścigowej, a także na jego przyszłych celach.

Thomas przyznał, że „Giro jest dość kuszące” po swojej przedostatniej porażce etapowej maglia rosa z Primožem Rogličem w maju ubiegłego roku. Powiedział jednak również: „Przegapiłem to w tym roku” w przypadku Tour de France, wielkiego touru, który wygrał pięć lat temu.

„Na szczycie (Monte Lussari) chciałem być gdziekolwiek indziej na świecie. To było naprawdę gówniane” – powiedział o Giro. „Jednak dobrze, że następnego dnia odbył się wyścig. Pomoc Markowi Cavendishowi na koniec była miłym zakończeniem wyścigu. Miło było widzieć, jak wygrywa wyścig, i to dodało blasku temu dość ciężkiemu dniu”.

„Nosiłem tę koszulkę przez tak długi czas, a potem, gdy stanąłem na podium i zobaczyłem w niej szczęśliwego Rogliča, świętującego z synem, to było po prostu… och… tak blisko, wiesz, co mogło się wydarzyć”.

Niezależnie od tego, czy wróci do Włoch, gdzie w ostatnim tygodniu będzie 68 km jazdy na czas i wypełnionych górami, czy do Francji, aby zmierzyć się z Rogličem, Tadejem Pogačarem, Jonasem Vingegaardem i Remco Evenepoelem, teraz planuje sezon 2024.

Jednym z wyzwań jest osiągnięcie 75 kg, które waży po pięciu tygodniach przerwy od treningów i ścigania się do około 68,5 kg. „To ostatnie półtora kilograma jest najtrudniejsze” – powiedział – podczas gdy innym utrzymuje wagę na stałym poziomie poziom, dla którego kontrastuje z bokserami, którzy obcinają wagę na potrzeby jednorazowych walk, a nie trzytygodniowych wyścigów.

„To nie jest tak, że możesz to zrobić w ciągu kilku tygodni i, bam, to zniknie. To utrudnia” – powiedział. „Gdyby to było jak (bokser) Ricky Hatton, przybij go i koniec… chodzi o to, że musisz tego trzymać. Nawet podczas wyścigu zwracasz uwagę na to, co jesz. To zmęczenie psychiczne”.

„To tylko żniwo. To wyczerpujące, 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, wiesz? Trening jest łatwy, ponieważ lubię jeździć na rowerze, lubię się wysilać i wysilać, i to tylko przez określoną ilość czasu w ciągu dnia. jest po prostu stała.”

Na motocyklu wprowadzono również zmianę w żywieniu, która była adaptacją. Wzrost spożycia węglowodanów był głównym odkryciem w ostatnich latach, a kolarze przyjmują coraz więcej niż kiedykolwiek wcześniej, z pewnością znacznie więcej niż wtedy, gdy Thomas wszedł do peletonu w 2007 roku.

Powiedział jednak, że umiejętność przystosowania się do nowych norm pomogła mu utrzymać się na szczycie w sporcie, nawet gdy przekroczył trzydziestkę.

„Odrobina szalonej diety zdecydowanie wpłynęła na twój nastrój, ale to duża zmiana” – powiedział. „Nadal mamy kilka przejażdżek na diecie niskowęglowodanowej, ale teraz zazwyczaj zużywam podczas nich dużo więcej paliwa. Wtedy nie jestem tak głodny po zejściu z roweru, więc jem mniej. Kiedy jeździsz, wtedy Twój metabolizm pracuje prawidłowo i po prostu spalasz (wagę). To nowe myślenie, zadziałało.

„To ostatnie dwa lata naprawdę się zmieniły. Podczas większości wyścigów jemy od 80 do 120 gramów (węglowodanów) na godzinę. Największym wyzwaniem jest nastawienie. Mając to staromodne podejście przez tak długi czas, teraz jesteś jedzenie dość dużo i uporanie się z tym było wyzwaniem.”

„Możliwość dostosowywania się i wprowadzania innowacji pozwoliła mi zachować konkurencyjność”.

Dodaj komentarz