Geoghegan Hart imponuje wspinaczką w swoim powrocie.

Tao Geoghegan Hart (Lidl-Trek) zaskoczył wszystkich swoim niezłym występem w Volta ao Algarve, pokazując, że powrót po 9 miesiącach przerwy wcale nie musi być trudny. Pomimo, że nie udało mu się zdobyć zwycięstwa, brytyjski kolarz zrobił niezwykłe wrażenie na fanach i dziennikarzach. Jego historia rehabilitacji po wypadku w Giro d’Italia wciąż budzi podziw i zachwyt.

Tao Geoghegan Hart (Lidl-Trek) powiedział, że przybył do Volta ao Algarve nie mając pojęcia, jak sobie poradzi w swoim pierwszym wyścigu od dziewięciu miesięcy, ale za to po raz pierwszy w sezonie na szczycie, niezależnie od tego, gdzie postawiona została poprzeczka , występ Brytyjczyka nie mógł nie zrobić wrażenia.

Po szybkim i wściekłym podjeździe na Alto da Fóia 1. kategorii, gdzie wszystkie oczy były zwrócone na Remco Evenepoela (Soudal-QuickStep), podczas gdy Belg próbował powtórzyć swoje zwycięstwo etapowe z 2020 r. na najtrudniejszym szczycie Algarve, a przedni peleton rozpadł się na około 20 kolarzy, Geoghegan Hart uparcie utrzymywał się na prowadzeniu.

Brytyjski zawodnik etapowy przekroczył metę na siódmym miejscu, zaledwie kilka sekund straty do zwycięzcy etapu Daniego Martíneza (Bora-Hansgrohe) i drugiego w tabeli Evenepoela po tym, jak główna grupa zawodników rozpadła się niemal na oczach szczytu.

Świadczyło to o jego ambicjach: nawet jeśli jego występ na Fóia poszedł dobrze, kilka minut później Geoghegan Hart jako pierwszy skomentował dla prasy, że jest trochę niezadowolony z tego, że nie udało mu się zbliżyć do zwycięstwa.

„Może jestem trochę na siebie zły, bo zawahałem się przy pierwszych próbach i udało się” – powiedział małej grupie dziennikarzy, w tym m.in. Cylingnews po założeniu kurtki na zboczu po drugiej stronie mety i okryciu się przed niespodziewanie przenikliwym zimnem. „Ale czasami w takiej sytuacji jedno lub dwa koła robią ogromną różnicę w zależności od wiatru, ponieważ tu i tam zostajesz o metr dogoniony.

„Po prostu trochę brakowało mi paliwa na ostatnich 500–200 metrach, aby naprawdę nabrać gazu. Zespół wykonał jednak naprawdę dobrą robotę przez cały dzień i byłem naprawdę szczęśliwy, że dotarłem do finału i czułem się dobrze aż do ostatnich 500 metrów.

Dla każdego kolarza pierwszy wyścig sezonu jest czymś w rodzaju podróży w ciemnościach, ale po przerażającym wypadku Brytyjczyka w Giro d’Italia w zeszłym roku, w wyniku którego złamał kość udową i musiał się zmierzyć z dziewięcioma miesiącami rehabilitacji, dla Geoghegana Harta z pewnością było to znacznie częściej. Nic więc dziwnego, że powtórzył swoje grudniowe uwagi, że „nie było żadnych oczekiwań ani sposobu, aby się dowiedzieć” co do tego, co może osiągnąć, a czego nie, na 7-kilometrowym podjeździe na Fóia.

„Trening był dobry, naprawdę dobry i lepszy, niż się spodziewałem, ale jeśli chodzi o wyścigi, nigdy nie wiadomo, jak to się przełoży” – zauważył.

„Wczoraj (etap 1) mogłem powiedzieć, że wszystko będzie w porządku i czułem się dobrze. Zwykle na takiej scenie pierwszy dzień w roku jest trudny, ale jestem szczęśliwy i postaram się dobrze odpocząć przez cały tydzień.

Jeśli chodzi o dalszą drogę po tak udanym przejściu pierwszego etapu na szczycie, Geoghegan Hart powiedział, że jest po prostu zadowolony z tego, co osiągnął.

„Szczerze mówiąc, myślę, że (etap 4) TT będzie dla mnie trudny” – podsumował – „ale to był już miły dzień i później bardzo dziękuję zespołowi, a potem ruszam dalej. ”

Dodaj komentarz