Debiutancki zawodowiec Jack Rootkin-Gray dołącza do EF Education-EasyPost

Co to jest dla Ciebie wyzwanie, aby teraz ścigać się na najwyższym poziomie z EF Education-EasyPost w WorldTour?

JR-G: Myslę, że to jest po prostu nowe wyzwanie. Wspomniałem, że pojawiłem się dość dobrze w miarę wytrzymałościowo w Norwegii. Troszeczkę latem był problem, ale mimo wszystko jestem w dobrej formie. W tamtym sezonie czułem się na tym poziomie dobrze, wiec jestem przekonany, że uda mi sie dobrze ścigać. Oczywiście są tam zawodowcy WorldTour, ale myślę, że zawsze oczekujesz dużo od siebie i będziesz starał się, abyś dał z siebie 100%. Bezsprzecznie jest to najwyższy poziom w jakim mam zamiar ścigać się w karierze kolarskiej, ale jestem gotowy i podekscytowany tym wyzwaniem.

Sezon szosowy 2024 niesie ze sobą 44 nowe twarze w peletonie WorldTour, a kolejna grupa neoprofesjonalistów wkracza na najwyższy poziom kolarstwa zawodowego. Tylko EF Education-EasyPost prowadzi siedmioro takich młodych ludzi w ramach rewolucji młodzieżowej w amerykańskiej drużynie.

Jest wśród nich syn Joseby, Markel Beloki, a także mistrz Giro della Valle d’Aosta Darren Rafferty. Kolejnym kolarzem stawiającym w tym roku pierwsze kroki jako zawodowiec jest 21-letni Brytyjczyk Jack Rootkin-Gray.

Świeżo po sezonie w brytyjskim składzie Conti Saint Piran, po którym wygrał GP Ringerike, zajął czwarte miejsce na Mistrzostwach Świata Juniorów w Glasgow i ścigał się wśród zawodowców WorldTour w Norwegii i Wielkiej Brytanii, złożył ukłon w stronę WorldTour podczas otwierającego sezon Tour Down Under .

Przed wyjazdem do Australii Rootkin-Gray znalazł chwilę czasu na treningu na Teneryfie, aby z nim porozmawiać Wiadomości rowerowe o swojej wielkiej przeprowadzce, jak zaczął kolarstwo, jego najważniejszych wydarzeniach i dotychczasowych zmaganiach oraz jego ambicjach wyścigowych.

Kolarstwo.info: W tym roku z EF zostaniesz zawodowcem. Jakie są Twoje pierwsze doświadczenia z zespołem?

Jacka Rootkina-Graya: Przyjechałem na Teneryfę z obozu przygotowawczego, a następnie 30 stycznia do Australii na Tour Down Under, więc będzie całkiem fajnie. Obóz był bardzo zajęty – nie zdajesz sobie sprawy, ile robisz poza jazdą na rowerze. W tej pracy jest dużo więcej.

Wiem, że to pierwszy obóz i jest w to zaangażowanych dużo więcej mediów i innych rzeczy, może więcej niż zwykle. Dużo się działo podczas spotkań i prezentacji. Mam wrażenie, jakbyś w ogóle nie jeździł, mimo że przejechaliśmy 19 godzin w ciągu sześciu dni czy coś. Dzieje się o wiele więcej.

Spotkałem już jedną lub dwie osoby, ale wszyscy byli bardzo przyjaźni. To był naprawdę miło spędzony czas. Nie spodziewałem się, że będą tacy mili. Na obozie mieszkałem w pokoju z Archiem Ryanem i pod koniec tygodnia czułem się, jakbyśmy znali się od lat.

CN: Czy masz już zaplanowany cały sezon neopro?

JR-G: Mam już pełny kalendarz. Nie wiem, czy wolno mi się tym podzielić, czy nie, ale Tour Down Under jest pierwszym z nich. Potem będę miał trochę spokojniejszy luty i potem zrobię trochę klasyków. Potem kilka innych rzeczy przed zawodami krajowymi, ponieważ masz zaplanowane tylko pół roku.

Myślę, że (wyścigi po bruku) będzie częścią mojej roli w zespole, aby stworzyć kalendarz wyścigów. Bardzo podobają mi się te wyścigi, więc będzie dobrze.

CN: Spędziłeś rok w Saint Piran po przejściu z kategorii juniorów i brałeś już udział w kilku wyścigach na poziomie profesjonalnym, takich jak Tour of Britain i Tour of Norwegia. Czego oczekujesz po tym kolejnym kroku?

JR-G: Mam dość napięty kalendarz, w którym znajduje się wiele wyścigów WorldTour. Zadawałem wiele pytań starszym jeźdźcom na obozie, jak to będzie wyglądać. Wiem, że to będzie duży krok i wiem, że prawdopodobnie będzie naprawdę ciężko, ale poza tym chodzi po prostu o to, by utrzymać głowę w górze, gdy będzie ciężko, nie poddawać się i być na to gotowym.

Te wyścigi Pro są świetne, ale słyszałem, że to zupełnie inny poziom niż wyścigi WorldTour. Na tych wyścigach masz niewielką część pola na tym poziomie (WorldTour), a podczas WorldTour wszyscy są na tym poziomie, więc jest to o wiele trudniejsze. Chociaż brałem udział w tych wyścigach i dają ci one pewność, że ścigałeś się z najlepszymi, wciąż odczuwam pewien niepokój przed wyścigami WorldTour.

James Shaw mówił do mnie: „Cokolwiek by to nie było w wyścigu .Pro, po prostu dodaj 3-5 km/h”. Jeśli ścigasz się w trudnym momencie lub sprintie, prędkość będzie wynosić 65 km/h zamiast 60 km/h. Więc jest tylko trochę szybciej.

CN: Osiągnąłeś najwyższy poziom w sporcie dzięki EF Education-Cannondale, ale jak zacząłeś przygodę z kolarstwem?

JR-G: Tam, gdzie mieszkałem, w Solihull w Midlands, w lokalnym parku znajdował się zamknięty tor rowerowy. Któregoś dnia tamtędy przechodziłem i coś się tam działo. Po prostu bardzo chciałem się zaangażować – wyglądało to fajnie.

Mój tata jeździł do pracy i tak dalej, ale nikt w mojej rodzinie nie był rowerzystą, więc wszystko sprowadziło się do klubu w lokalnym parku, w którym byłem do końca pierwszego roku w juniorach. Spędziłem tam 13 lat.

Mieli także Jake’a Stewarta i Bena Healy’ego. Była to wówczas wspaniała grupa ludzi. Nie sądzę, że wiele miejsc było lepszych. Oczywiście masz VCL w Londynie, ale poza tym myślę, że było to nie do pobicia – dwie sesje w tygodniu, wtorek i czwartek. Jeździj w weekendy, dużo się dzieje.

CN: Kiedy EF ogłosiło twój kontrakt, zauważono, że gdy dorastałeś, uprawiałeś wiele dyscyplin sportowych. Czy jazda na rowerze zawsze była numerem jeden? A na kim się wzorowałeś?

JR-G: Byłem w tym całkowicie zakochany, odkąd miałem sześć lub siedem lat. Od tego momentu mówiłem, że chcę być profesjonalistą. To wszystko, co kiedykolwiek chciałem zrobić.

Pierwszym bohaterem był Chris Hoy. Byłem trochę gruby, więc pomyślałem, że będę sprinterem torowym. Potem był Fabian Cancellara. Był super stylowy. Myślę, że kiedy byłam w fazie prawdziwego miesiąca miodowego, był po prostu „mężczyzną”.

Potem miałem różnych bohaterów, takich jak Niki Terpstra, kiedy również brał udział w klasykach, i Michael Valgren, więc przebywanie z nim na obozie było naprawdę chore.

CN: Ścigałeś się na torze, ale teraz najważniejsza jest dla ciebie droga.

JR-G: W GB Academy zawsze była to droga i tor. Myślę, że nie bawiłem się tak dobrze w akademii seniorów. Nie sądzę, że byłem gotowy na wyprowadzkę z domu. Działo się mnóstwo różnych rzeczy. Wszystkie pozostałe części bardzo mi się podobały, ale miałem w tym momencie kilka trudnych lat. Myślę, że miałem za dużo na głowie i nie byłem gotowy na przeprowadzkę – coś w rodzaju złego miejsca, złego czasu.

Kiedyś lubiłem tor, ale po prostu lepiej radziłem sobie na szosie i poszedłem w tym kierunku. Myślę, że treningi przed trasą są o wiele przyjemniejsze. Właśnie za to wszyscy kochają jazdę na rowerze, prawda? Nie jeżdżenie po welodromie, tylko tam i z powrotem.

W styczniu wziąłem udział w zawodach krajowych, żeby sprawdzić, czy nadal mi się to podoba, czy nie, czy też jest to kwestia sytuacyjna. Zdobyłem trzecie miejsce w wyścigu podstaw, ale pomyślałem: „Nie podobał mi się ten weekend” i pomyślałem: „Tak, to wszystko dla mnie”.

CN: Powiedziałeś, że nigdy nie chciałeś robić niczego innego. Czy to przekonanie kiedykolwiek zachwiało się?

JR-G: Złożyłem podanie do London School of Economics i miałem zamiar zająć stanowisko, które mi zaproponowano, ale byłem przekonany, że warto dać mi jeszcze jedną szansę, będąc dla mnie trochę mentorem. Myślę, że sytuacyjny aspekt życia, kiedy się przeprowadziłem, sprawił, że jazda na rowerze nie sprawiała mi wystarczającej przyjemności.

Ale myślę, że kiedy naprawdę czegoś chcesz, myślisz o poddaniu się i mówisz: „Pieprzyć to; jeśli nie jestem tym, to…” Tak naprawdę nigdy nie było planu B – nie dlatego, że nie mogłem robić nic innego, ale dlatego, że nie chciałem robić w życiu niczego innego. Pomyślałem, jakie byłoby życie, gdybym tego nie robił, i pomyślałem: „Nie, nie chcę tego robić”.

Chociaż wtedy bardzo nie chciałam jeździć na rowerze, nie widziałam siebie w niczym innym, więc po prostu jechałam dalej.

Post udostępniony przez Jacka Rootkina-Graya (@jackrootkingray)

Zdjęcie opublikowane przez on

CN: Ten krok w górę musi być największym wydarzeniem w Twojej dotychczasowej karierze, ale co jeszcze wyróżniło się w dotychczasowej podróży?

JR-G: Prawdopodobnie moją pierwszą atrakcją było Beaumont Trophy w zeszłym roku. To i GP w Ryedale były w pewnym sensie punktem zwrotnym – od braku pewności do znalezienia dobrego rytmu i czerpania z tego prawdziwej przyjemności.

A potem nawiązanie przyjaźni z (mentorem i byłym kolegą z drużyny Saint Piran) Alexem Richardsonem, co trwa od dawna – naprawdę mi pomogło. Myślę, że jego największą zaletą jest to, że niektórym ludziom wystarczy trochę wskazówek. Myślę więc, że po prostu mnie podniósł, może w momencie, w którym byłem trochę zagubiony – zostałem przeniesiony ze składu Wielkiej Brytanii. W pewnym sensie wziął mnie pod swoje skrzydła w Saint Piran i dał mi pewność siebie, a to naprawdę najważniejsze.

Zwycięstwo w moim pierwszym wyścigu UCI w Norwegii (GP Ringerike) było kolejnym ważnym wydarzeniem, a potem, szczerze mówiąc, po prostu zostałem wybrany do Mistrzostw Świata. Byłem naprawdę szczęśliwy, że mnie wybrano i nie spodziewałem się, że tak szybko po odejściu ponownie zaangażuję się w konfigurację GB.

Byłem bardzo szczęśliwy, że tam byłem, a także rozegrałem świetny wyścig u siebie, szczególnie przy takiej publiczności. Był emitowany w BBC, więc można go było oglądać za darmo. Ludzie na trasie oglądali wyścig na swoich telefonach i stopniowo w trakcie wyścigu coraz więcej ludzi krzyczało Twoje imię, więc było całkiem fajnie.

CN: Osiągnąłeś kilka dobrych wyników w wyścigach na pagórkowatym terenie, awansując do kategorii juniorów i osób do lat 23. Czy to jest ten rodzaj wyścigu, w którym chciałbyś się ścigać, skoro jesteś zawodowcem?

JR-G: Powiedziałbym, że jestem po prostu kierowcą wyścigowym, szczerze mówiąc, wszechstronnym kierowcą. Podoba mi się jej taktyczna strona, chociaż prawdopodobnie nie jestem świetna, jeśli jest zbyt pagórkowata. Ale jeśli są to krótsze podjazdy – powiedziałbym, że jestem dziurawy.

Chciałbym zobaczyć, jak ewoluuję jako kolarz, czy poradzę sobie w nieco bardziej pagórkowatych wyścigach, takich jak Liège-Bastoge-Liège, Clásica San Sebastián i tym podobne. Ale uwielbiam wszystkie wyścigi jednodniowe. Są naprawdę fajną częścią tego sportu.

Ponadto dla zawodnika takiego jak ja Mistrzostwa Świata są szansą, ponieważ tor zwykle jest mocny. Jest dziwny wyjątek – trasa naprawdę pagórkowata lub płaska, ale może siedem lub osiem na 10 edycji to dobra okazja dla kierowcy takiego jak ja. Z pewnością byłby to cel zawodowy.

CN: Czy jest jedna rasa, która wyróżnia się na tle innych jako twoja ambicja?

JR-G: Pamiętam, że gdy miałem 13 lat, pisałem, że chcę wygrać pomnik, wygrać Mistrzostwa Świata i wygrać etap Wielkiego Touru.

Myślę, że teraz nadal bym się z tym zgodził. Bardzo chciałbym którykolwiek z nich. Wygranie któregokolwiek z nich oznaczałoby niesamowitą karierę.

Dodaj komentarz