|
Komu się znudziły przejażdżki rowerowe po ścieżkach w pobliżu domu, może wyruszyć dalej. W wielu pociągach przewóz bicykla nie stanowi większego problemu.
Wydawałoby się, że jeśli wybieramy się gdzieś dalej od domu, rower najwygodniej można wywieźć samochodem. W praktyce jednak rozwiązanie to ma wiele wad. Rowerzysta musi zawsze wrócić w to samo miejsce. Samochód trzeba także zostawić w bezpiecznym miejscu, zwłaszcza jeśli chcemy pedałować cały dzień. Wielu cyklistów wybiera zatem kolej.
W Polsce praktycznie nie ma pociągu, w którym przewóz pociągu byłby zakazany. Przejazd może być tylko mniej lub bardziej wygodny. Na rower trzeba kupić specjalny bilet, który w pociągach zarówno osobowych jak i pospiesznych i bez względu na odległość, kosztuje 4,50zł.
W pociągach podmiejskich złożonych z jednostek elektrycznych (składy
żółto-niebieskie lub pomarańczowe) dość wygodnie można przewieźć rower
w specjalnych przedziałach, które znajdują się na początku lub na końcu
wagonu. Zmieści się spokojnie kilka rowerów. Dużo miejsca na rower znajdzie się
także w starszych wagonach piętrowych, które często kursują na trasach lokalnych.
W pociągach dalekobieżnych najlepiej przewozić rower w wagonach
bagażowych (w rozkładzie oznaczone walizeczką) lub osobowych posiadających wydzieloną przestrzeń bagażową. Przyłączane są
zazwyczaj do pociągów pospiesznych kursujących na dłuższych trasach.
Trzeba w kasie zaznaczyć, że będziemy rower wieźć w takim wagonie.
Dostaniemy wówczas dwa bilety. Jeden przytwierdzamy do roweru, który
zostawiamy w "bagażówce", a drugi pokazujemy przy odbiorze. Z wagonami
bagażowymi czasami są jednak problemy. Zdarza się, że w rozkładzie są,
a w rzeczywistości ich nie ma. W pociągu jadących w róźne atrakcyjnie tereny
wagon dla rowerów bardzo by się przydał. PKP nie zawsze jednak wyczuwa
potrzeby turystów.
Kiedy w pociągu dalekobieżnym nie ma wagonu bagażowego, rower możemy
przewieźć na początku lub na końcu pociągu. W praktyce lepiej wybrać to
ostatnie miejsce, bo z przodu często zajmują przedział konduktorzy,
którzy narzekają, gdy muszą co chwila omijać rowery. W przejściu przy
drzwiach wygodnie zmieszczą się dwa rowery, najwięcej uda się postawić
cztery, pięć sztuk. Wtedy jednak całkowicie zablokujemy przejście.
Najwięcej szczęścia będą mieli ci, którzy trafią na specjalny wagon
rowerowy. W Polsce jest jednak zaledwie kilka takich pociągów, np.
"Roztocze" z Warszawy przez Lublin do Chełma i do Bełżca.
W wagonie takim zmieści się co najmniej 20 rowerów. Stawiamy je na
stojakach podobnych do tych, które spotykamy przed sklepem, a sami
siadamy obok w tym samym wagonie.
Innym rozwiązanie jest złożenie roweru do specjalnego pokrowca. Wtedy
można go przewieźć nawet w przedziale. W dodatku jeżeli waży nie więcej
niż 20 kilogramów, nie trzeba kupować biletu na rower. Zostanie
potraktowany jako podręczny bagaż.
źródło: Gazeta Wyborcza
|