Brak sposobności na opanowanie Tour de France – analiza trasy 2024

„Każdy znajdzie coś dla siebie” – powiedział dyrektor wyścigu Christian Prudhomme po ujawnieniu trasy Tour de France 2024 i trudno się z tym nie zgodzić. Zbliżający się debiut Remco Evenepoela w Tour i zwiększona dawka kilometrów w jeździe na czas to tylko niektóre z elementów, które sprawiają, że tegoroczna trasa jest niezwykle interesująca i obiecująca emocje i dramatyzm. Czy Evenepoel, Pogačar, Vingegaard czy Roglič będą w stanie wykorzystać te trudności i sięgnąć po zwycięstwo? Czas pokaże, ale jedno jest pewne – Tour de France 2024 zapowiada się niezwykle emocjonująco.

„Każdy znajdzie coś dla siebie” – powiedział dyrektor wyścigu Christian Prudhomme po ujawnieniu trasy Tour de France 2024 i trudno się z tym nie zgodzić. Szybcy niewątpliwie woleliby bardziej oczywiste możliwości sprintu, ale kiedy w Palais des Congrès zgasły światła, każdy z czterech głównych faworytów mógł wskazać elementy na swoją korzyść.

Zbliżający się debiut Remco Evenepoela w Tour zawsze mógł zainspirować projektanta tras Thierry’ego Gouvenou do wrzucenia na trasę hojnej porcji kilometrów w jeździe na czas po kilku latach oszczędności i tak się stało.

Ustalono już, że wyścig zakończy się 34-kilometrową jazdą na czas w Nicei, a w środę ujawniono, że trasa będzie obejmowała także 25-kilometrowy test do Gevrey-Chambertin na 7. etapie. Daje to w sumie 59 km w stosunku do zegarek, prawie trzykrotność ubiegłorocznego historycznego minimum.

W trakcie krótkiej kariery Evenepoela w Grand Tour wyrobił sobie pożyteczny nawyk wywierania dużego wpływu w jeździe na czas mniej więcej tydzień przed wyścigiem. Można sobie wyobrazić, że wymarzony scenariusz ASO zakłada, że ​​Evenepoel położy tutaj znacznik i zgarnie żółtą kartkę, zmuszając Tadeja Pogačara, Jonasa Vingegaarda i Primoža Rogliča do ofensywy, aby mu ją zdjąć.

„Jazda na czas jest na korzyść Remco, ale myślę, że naszemu przyjacielowi, który zwyciężył w tym roku (Vingegaard – red.), również będzie się to podobało” – tak pochopnie ocenił tory Patrick Lefevere, menedżer Soudal-QuickStep.

Evenepoelowi również może pomóc sposób, w jaki rozmieszczone są górskie etapy w całym wyścigu. Chociaż ta trasa obejmuje łącznie około 52 000 m przewyższeń, peleton nigdy nie spędzi w wysokich górach więcej niż dwa kolejne dni. Podobna konfiguracja dobrze współgrała z mocnymi stronami Evenepoela w Vuelta a España 2022.

Nowo zainstalowany na torze Bora-Hansgrohe Primož Roglič, podobnie jak Evenepoel, doceni zwiększoną dawkę kilometrów w jeździe na czas i, ze względu na swoje zamiłowanie do szybkich startów w Grand Tours, będzie rozkoszował się pomysłem pokonania Col du Galibier tak wcześnie , na 4. etapie. Być może nie ma tak wielu mocnych finałów, jak Roglič by sobie życzył, ale teren w Le Lioran na 11. etapie i Superdévoluy powinien mu odpowiadać.

Tymczasem ostatnia jazda na czas w Nicei nieuchronnie będzie wywoływać porównania z pojedynkiem LeMonda i Fignona na Polach Elizejskich w 1989 r., a także przywoła ból serca, jakiego Roglič doświadczył w La Planche des Belles Filles w 2020 r.

Ale to wspomnienie z pewnością będzie inspirować Rogliča, a nie go hamować. Przecież stanowczo odrzucił wszelkie kompleksy związane z jazdą na czas w późnej fazie wyścigu, wygrywając triumf w Giro d’Italia na ostatnim szczycie Monte Lussari w maju ubiegłego roku. 34-latek będzie postrzegał finał w Nicei – a właściwie całą tę trasę – jako wyraźną okazję do zamknięcia koła.

Pogacar

Biorąc pod uwagę, że Tadej Pogačar jest prawdopodobnie najbardziej kompletnym kolarzem od czasów Eddy’ego Merckxa, trudno wyobrazić sobie trasę Tour, która nie spotkałaby się z szeroką aprobatą Słoweńca. Nie zgodził się na udział w prezentacji, ale wydał oświadczenie, w którym wyraził zadowolenie zarówno z trudnego początku, jak i wymagającego zakończenia trasy, którą uznał za „pełną obietnic”.

Pogačar uważa, że ​​początkowa faza wyścigu w 2024 r. jest jeszcze trudniejsza niż w lipcu ubiegłego roku, kiedy on i Vingegaard już na początku wyścigu przez Pireneje wymieniali między sobą ciężkie ciosy. Wyraził także entuzjazm z powodu trudnych, ostatnich trzech dni na drogach treningowych, które obejmują zdobycie szczytu w Isola 2000 i Col de la Couillole przed próbą toczenia z jego domu w Monako do Nicei.

Co ciekawe, Pogačar nie wspomniał o dniu, który wydaje się mu szczególnie przypadać do gustu, a mianowicie o 9. etapie wokół Troyes, który obejmuje około 32 km szutra w 14 sektorach. Ze Strade Bianche na dłoniach – nie wspominając o jego swobodzie podczas trudnych zawodów flamandzkich klasyków – Pogačar z pewnością uzna ten etap za okazję do postawienia swoich kluczowych rywali w trudnej sytuacji.

Evenepoel, jak wiadomo, przeżył fatalny dzień na polnych drogach Montalcino na Giro 2021 i może podejść do tego etapu z pewnym niepokojem. Przede wszystkim Pogačar będzie miał nadzieję przetestować Vingegaarda na tym terenie, biorąc pod uwagę, że Duńczyk, niezależnie od Cauteretsa, przez ostatnie dwa lata miał na swoim koncie liczne występy w wysokich górach.

Menedżer Jumbo-Visma, Richard Plugge, z pewnością nie był zachwycony wycieczką po szutrowych drogach regionu Szampanii, kiedy rozmawiał z Wielerflits zaraz po prezentacji.

„W moim przypadku nie musiało to być uwzględnione w kursie” – poskarżył się Plugge. „To nie ma żadnego sensu. Nie rozumiem, dlaczego znowu to robią. Za bardzo wprowadzasz do wyścigu element pecha. Żwir może mieć taki wpływ na wynik, wyłącznie przez pecha.

Tadeja Pogacara

Tadej Pogacar w drodze po zwycięstwo Strade Bianche w 2022 roku (Zdjęcie: Getty Images)

Vingegaarda

Jednak Vingegaard ze swojej strony zazwyczaj wyrażał się powściągliwie w swojej reakcji na tę trasę. Z drugiej strony Duńczyk wydawał się całkowicie nieporuszony wszystkim, co spotkało go podczas Tour de France, odkąd nieoczekiwanie objął rolę lidera zespołu po wczesnym opuszczeniu Rogliča w 2021 roku. Kiedy wygrał Tour w 2022 i 2023 roku, Vingegaard okazał się lepszy od Pogačara zarówno w wysokich górach i na czas, a także wspierała go zdecydowanie najsilniejsza drużyna w wyścigu.

Dominacja Jumbo-Visma przez ostatnie dwa lata była absolutna i nawet biorąc pod uwagę odejście Rogliča, nie ma powodów, aby sądzić, że dynamika zmieni się znacząco do lipca przyszłego roku, szczególnie gdy zwycięzca Vuelty Sepp Kuss będzie pod ręką, aby służyć jako folia Vingegaarda, a Wout van Aert na służbie jako luksusowy domowy pojazd terenowy.

Zeszłego lata Vingegaard i Jumbo-Visma wielokrotnie sugerowali, że mają plan „złamania” Pogačara. Zabrzmiało to niemal jak brawura, gdy w drugim tygodniu Pogačar odrobił przewagę Duńczyka, ale okazało się, że nie blefował. Vingegaard w jeździe indywidualnej na czas na 16. etapie uzyskał czas 1:38 w Pogačar na dystansie zaledwie 22,4 km, a następnego dnia na Col de la Loze zaliczył kolejny miażdżący pokaz. Pojedynek Tour na przestrzeni wieków nagle przekształcił się w jednoosobową wystawę.

ASO będzie chciało uniknąć podobnej procesji w 2024 roku, a przynajmniej przesunąć ją do ostatnich, uciążliwych dni w okolicach Nicei. Wytrzymałość i regeneracja Vingegaarda wydawały się być jego największą przewagą nad Pogačarem w ciągu ostatnich dwóch lat, co może częściowo wyjaśniać, dlaczego w ramach tej trasy nie będą rozgrywane więcej niż dwa kolejne etapy górskie jednocześnie.

Kiedy Tiger Woods grał w profesjonalnego golfa na przełomie wieków, pola PGA były rutynowo „zabezpieczane przed tygrysami” i zawierały dodatkowe zagrożenia, mające na celu ograniczenie jego nieodłącznej przewagi poza tee. Pamiętaj, że ten trend odniósł jedynie ograniczony sukces. Zabezpieczenie Jumbo współczesnego Tour wydaje się zadaniem jeszcze bardziej niemożliwym.